Zastanawiam się czy to nowy początek mojego życia. Teraz leże w pomieszczeniu oddzielającego mnie o ścianę z Topem. I co? Raz przyszedł zapytać mnie czy chcę coś zjeść. Był jeszcze jeden raz. Leżałam z zamkniętymi oczami i usłyszałam jak ktoś wchodzi. Domyśliłam się po jego zapachu. Nie wiem co chciał, ale byłam zbyt ciekawa co zrobi więc nie otworzyłam oczu. Słyszałam jak podchodzi i czułam jak siada na łóżku. Wziął moją rękę i dotknął siniaka pod moim okiem. Później usłyszałam ciche słowa.
-Nie pozwolę żeby Cię znowu skrzywdził.
Powiedział to jakby chciał, żebym tego nie usłyszała. Może teraz będziemy się jakoś lepiej dogadywać. A może się mylę? Pożyjemy zobaczymy. Wstałam otworzyłam moją walizkę i ubrałam białą koronkową bluzkę i czarne obcisłe spodnie. Gdy zeszłam na dół musiałam trochę poszukać kuchni bo dom Topa jest ogromny. Jak znalazłam zastałam w niej Topa. Był w szarym dresie gdzie było widać gumkę od bokserek ''Calvin Klain''. Był bez koszulki i już widok jego pleców sprawił, że się zarumieniłam ponieważ pierwszy raz widziałam go bez koszulki. I w tym momencie przyłapał mnie na oglądaniu jego pleców. Uśmiechnął się do mnie jakby cieszył się z tego, że w pewnym sensie mnie zawstydził. Jeszcze bardziej się zaczerwieniłam.
-Cześć.
Ja tylko się do niego uśmiechnęłam bo głupie ''hej'' sprawiało mi trud.
-Chcesz coś zjeść?
-Ym n-nie. Raczej rano nie jem.
-A czemu?
-Nie wiem. Nie lubię.
-Uważaj bo schudniesz.
Odruchowo spojrzałam na swój brzuch a potem na jego. I teraz już wiem czemu nie pokazuje się bez koszulek. Długa blizna ciągnie się od prawego sutka do okolic pępka. Miałam się właśnie zapytać skąd się ona wzięła, ale nie zdołałam.
-Nie pytaj. Tak więc zjesz chociaż jednego naleśnika bo wychodzisz dzisiaj.
-Nie umiem robić naleśników i gdzie wychodzę?
-Dlatego Ci zrobię. A Eko i Kimi zabierają Cię chyba na zakupy czy coś.
-Okeey.
-Domyślam się, że wolałabyś siedzieć w domu nawet ze mną i nic nie robić po tym wszystkim.
-Szczerze? Wolałabym, ale przez dwa cholerne lata siedziałam sama w zamkniętym domu nawet jak wyszłam do basenu to ochroniaż za mną i zawsze, albo się gapił czasami też dotykał, a ja nic nie mogłam zrobić. Czułam się wtedy słaba.
Nagle z oczu zaczęły mi płynąć łzy a głos się łamał. Poczułam silne ramiona owinięte wokół mojego ciała. Odruchowo też owinęłam jego szyje moimi rękami. Nie za bardzo wiedziałam co się wtedy dzieje. Nigdy z Choim się nie lubiliśmy a tu po dwóch latach się przytulamy. Gdyby ktoś mi wcześniej powiedział zaśmiałabym się. Po jakimś czasie Choi się odsunął. Poczułam w pewnym sensie pustkę. Wiedziałam, że się na mnie patrzy, ale ja nie miałam tyle odwagi. W pewnym momencie usłyszeliśmy dzwonek do drzwi i sekundę później w wejściu do kuchni stały Kimi i Eko. Szybko zeskoczyłam z hokera i podbiegłam do nich. Gdy je puściłam Eko podbiegła do Topa i go też przytuliła.
-Hej zgredzie.
-Hej hej.
Oni zawsze byli najlepszymi przyjaciółmi i widać nic się nie zmieniło.
-No to idziemy.
-A gdzie dokładnie?
-Na zakupy. Musisz zmienić szafę. A Choi wyrzuci wszystkie Twoje ubrania.
Spojrzałam na niego z wyrzutem, że nic mi nie powiedział a on tylko chamsko się uśmiechnął. Już mam go dość.
-Przynajmniej mi naleśnika nie zrobiłeś.
Teraz też się chamsko uśmiechnęłam.
-Miłych zakupów.
Przypomniało mi się dlaczego go nigdy nie lubiłam. Zawsze tak się drażniliśmy.
-Możemy już iść?
-Pewnie.
-A to?
-A mogę coś sobie sama wybrać?
-Nie
Odpowiedziały obie jednocześnie.
-Jak coś wybierzesz to do Ciebie nie pasuje.
W tym momencie do Kimi zadzwonił telefon. Rozmawiała przez jakiś czas a ja i Eko wybierałyśmy dla siebie ciuchy.
-Ej ja muszę iść. Mama dzwoniła, że tata jest w szpitalu.
-Ok damy rade. Pozdrów wszystkich.
Przytuliłyśmy ją na pożegnanie.
-Może kupimy to wszystko i pójdziemy jeść?
Zgodziłam się bez zastanowienia. Gdy ruszyłyśmy do restauracji byłam pewna, że widziałam Choi i Taeyanga . Rozmawiali ze sobą. Żaden z nich nie wyglądał jakby cieszyli się ze swojej obecności. Na szczęście a może nie miałam widok z restauracji na nich. Powiedziałam Eko co chce do jedzenia i poszła zmówić. Ja natomiast dalej ich obserwowałam. W pewnym momencie Top miał minę jakby się nad czymś zastanawiał, ale po sekundzie jakby wpadł na pomysł. Zaniepokoiło mnie to, że podali sobie na koniec ręce i się rozeszli.
-Halo?
-O tak szybko?
-Siedzę tu już kilka sekund i do Ciebie mówię. Coś się stało?
Nie chce jej o tym mówić, że widziałam Choi razem z Taeyangiem. Może mi się wydawało, ale szczerze wątpię.
-I jak Ci się mieszka z Choi?
-Nie jest źle.
-Muszę Ci coś powiedzieć. Choi gdy wybrałaś TY to się zmienił. Stracił ten swój urok wrednego chłopaka.
-Może nie miał kogo wkurzać.
-Nie. To nie jest to. Jak wczoraj widzieliśmy tą wiadomość, że TY będzie ojcem myśleliśmy, że to Ty jesteś w ciąży więc poszliśmy do kuchni, ale Top został. Po chwili przyszedł i powiedział, że Ty nie możesz być w ciąży. Zapytaliśmy dlaczego. A on powiedział, że TY był w trasie przez kilka miesięcy a w domu był przez trzy dni. Nawet jeśli to nie zdąrzyliby tego odkryć.
Wszystko się zgadza, tylko skąd on to wiedział? Może wszystko jest napisane w internecie? Przez chwile o tym nie myślałam.
-Sugerujesz coś?
-Tak.
-Czyli?
-Nie powiem Ci. Sama się domyśl.
-No chyba nie myślisz, że ja mu..on mnie nawet nie lubi.
-Widziałam jak się do Ciebie uśmiecha dziś rano.
-Chamsko się uśmiechnął bo chciał mi zrobić na złość.
-Ty tego nie widzisz.
-Eko a Ty jak zwykle przesadzasz.
-Za to mnie kochasz.
Gdy wracałam do domu cały czas myślałam nad tym co było w centrum. Musze z Choi o tym porozmawiać, ale to nie teraz kiedy jest wszystko dobrze. Otworzyłam wejściowe drzwi i prawie od razu Choi stał przede mną.
-I jak było?
-Całkiem fajnie.
Zauwarzyłam, że trzyma coś za plecami.
-Co tam masz?
Wyciągnął swoją bluzkę którą miałam w walizce. Kiedyś mi ją pożyczył jak byliśmy gdzieś na noc a ja nie zabrałam piżamy. On dał mi swoją a sam założył jakąś koszule.
-Skąd ona się wzięła w Twojej walizce?
Oczywiście śmiał się, że znów mnie zawstydził.
-Pożyczyłeś mi kiedyś.
-Myślałem, że wyrzuciłaś.
-Niby czemu?
Przez całą rozmowę nie patrzyłam mu w oczy.
-Bo nigdy mnie nie lubiłaś.
-Jak to ja Cię nie lubiłam? Ty zawsze mnie wyzywałeś.
-Ale ja to robiłem bo już taki jestem i lubię jak się denerwujesz.
Spojrzałam na niego i jakoś nie mogłam patrzeć w jego oczy. W tym momencie nie myślałam o niczym. Czułam już jego usta na swoich. On powoli podchodził, a ja nie mogłam ruszyć się z miejsca. Gdy już był bliżej zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko od siebie odskoczyliśmy i wróciliśmy na ziemie. Spojrzałam na niego wzrokiem ''co to było?''
-Witamy!
Wszyscy weszli do środka. Eko, Kimi, GD, Kang, Lee. Tych ostatnich mocno wyściskałam bo wczoraj ich nie widziałam.
-A więc tak, mamy żelki, napoje, chipsy i popcorn. Kto chce seans?
Spojrzeliśmy na siebie z Topem i oboje podnieśliśmy ręce. Pchali nas w stronę salonu i oczywiście posadzili mnie obok Choi. Po godzinie w końcu postanowili, że włączą horror. Nie lubię, ale teraz miałam ochotę się bać. Tak wiem dziwnie.
-Wszystkim pasuje film. Nie możemy usiąść i obejrzeć?
-Nie. Poczekajcie chwile.
Eko z Kwonem się kłócili bo wybrali film, a GD cały czas czegoś szuka.
-Trudno.
Rozerwał opakowanie z żelkami w kształcie smoczka dla dzieci z dziurką w środku. Uklęknął. Nie mogłam patrzeć. Popłakałabym się. Ukryłam twarz w klatce piersiowej Choi, a on mnie przytulił. Czułam i słyszałam jak się śmieje. I później usłyszałam.
-Chcesz popsuć sobie życie żeniąc się ze mną?
-Taaaak!
Już nie wytrzymałam i się popłakałam ze szczęścia tak samo jak Kimi. Chłopaki się śmiali a dziewczyny płakały. No tak. Szybko podbiegłam do Eko i zaczęłam jej gratulować. Później uderzyłam GD bo sprawił, że płakałam, ale nie chciałam, żeby było mu smutno to też go przytuliłam. Patrzałam jak Top i GD dają sobie ten ''męski'' uścisk. Usłyszałam jak Kwon mówi Choi kiedy jego kolej a ten spojrzał na mnie.
-A czy teraz możemy obejrzeć film?
-Ja już muszę wyjść.
-Ja też.
-My chyba też się zbierzemy.
-Kimi?
-Wychodzę z chłopakami.
Odwróciłam się do Topa.
-To zostajemy sami.
Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i usiedliśmy na kanapie. Oparłam się i wyciągnęłam nogi które położyłam na nogach Choi. Oglądaliśmy do momentu kiedy się wystraszyłam i można powiedzieć walnęłam Topa w bardzo wrażliwe miejsce dla mężczyzn.
-O mój boże nic Ci nie jest? Mogę jakoś pomóc? Pomasować czy...albo nie. Może lód przynieść. Jezu tak bardzo przepraszam.
-Zamknij się.
-Ale ja przepraszam.
-Przypomnij sobie sytuacje jak wróciłaś z zakupów zanim oni wszyscy przyszli.
On już nie stękał z bólu a mi serce bardziej biło.
-I co z ty?
-Właśnie ją dokańczam....
Bang! Bang! Bang! Koniec 2 rozdziału. Myślę, że się podoba i w ogóle. Tak więc do 3 rozdziału.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz