sobota, 13 czerwca 2015

Rozdział 1

-Zwalniamy Cię Taeyang.
-Co?! Jak wy możecie mnie zwolnić? Beze mnie ten zespół nie istnieje.
-A z Tobą ten zespół upada.
-Taeyang nawet jeśli byśmy Cię nie zwolnili to my i tak kończymy z muzyką.
-Nie żartuj ze mnie Top.
-Dobra. Powiem wprost. Mamy dość ciągłej strasy i Ciebie.
-Ej chłopaki przestańcie.
-Ne wtrącaj się Sam. A wy jeszcze pożałujecie, że to zrobiliście.
-Gdzie Ty idziesz?
-Jak najdalej stąd. Albo idziesz ze mną i będziesz żyć tak jak powinnaś albo zostajesz z nimi i nie będziesz mieć nic.
Rozmyślając poważnie lecz krótko wybrałam najgorszą z możliwych obcji.
-Ide z Tobą.
-Tak myślałem.

I tak się zaczął ten koszmar. Mogłam zostać z przyjaciółmi i być szczęśliwa. Teraz tylko jestem więźniem w domu. Czasami nawet wątpie czy mnie kocha. Nie mogę go zostawić bo on może mnie kompletnie zniszczyć. Dragi, alkohol i papierosy doszczętnie go zniszczyły od środka jak i psychicznie. Taeyang jeździ w te swoje trasy na kilka miesięcy a ja zostaje w mieszkaniu i tylko rysuje krzyżyki w kalendarzu i odliczam kiedy to on wróci. Za każdym razem się zawodze. Przyjeżdża nawalony bo jak to mówi ''musi świętować zakończenie trasy''. Kiedy już troszke wytrzeźwieje staram sie z nim porozmawiać, ale jest jeszcze gorzej. Kiedyś mnie zgwałcił jak dowiedziałam się, że mnie zdradza. Kilka razy mnie uderzy i zawsze jest mi w stanie wmówić, że to z mojej winy, że ja go sprowokowałam. Dziś jest kolejny samonie spędzony dzień. Zaraz pewnie zaczne sprzątać. Wstałam z łóżka i zmierzyłam w kierunku salonu przed wielki plazmowy telewizor. Usiadłam na czarnej skurzanej kanapie i włączyła go pilotem. Akurat przełączyłam na wiadomości. Czasami tak siedze i zastanawiam się co robią moi przyjaciele. Nie widziałam ich dwa lata. Najgorsze dwa lata mojego życia. Najchętniej bym teraz do nich zadzwoniła, ale nie mogę. Wiem, że dziewczyny założyły zespół o którym zawsze marzyły. O chłopakach dalej cisza. Zastanawiam się czy Eko dalej jest z GD czy Kimi dalej jest Tomboyem. Mam tyle pytań a żadnej odpowiedzi. Rozmyślając nagle usłyszałam w telewizji ''Taeyan były wokalista zespołu Big Bang będzie ojcem''. Świat mi się zawalił. Nie wiedziałam jak się zachować. Czy może da mi odejść czy może nie będzie chciał tego dziecka. Od roku wiedziałam, że mnie zdradza, ale teraz to już nic nie wiedziałam. Wstałam i udałam się do łazienki co robiłam zawsze jak dowiadywałam się o zdradzie Taeyanga. Za każdym razem zimny prysznic pomagał mi myśleć. Po godzinie wyszłam i postanowiłam do niego zadzwonić. Po dwóch sygnałach odebrał.
-Co to ma do cholery być?!
-Grzeczniej.
-Przepraszam tatusiu.
-Przeszkadza Ci coś czy mogę zakończyć tą jakże nudną rozmowę i zająć się swoimi sprawami?
-Swoimi czyli kupieniem pieluch czy wyruchanie przyszłej matki Twojego dziecka?
-Powoli przeginasz.
-Mam dość.
-Czego?
-Ciebie! Mam dość tego jak mnie traktujesz.
-I co? Zostawisz mnie? Nawet sie nie odważysz.
-Założysz się?
-Przestań mnie straszyć bo i tak za bardzo jesteś ode mnie zależna więc czy to już tyle?
-Nie.
-A dla mnie tak. Czekaj za miesiąc z ciepłym obiadem kochanie.
Koniec rozmowy. Pomyślałam sobie ''nie te drzwi''. Szybko ruszyłam do sypialni i wyjęłam z szafy jednął walizke. Zabrałam wszystkie moje ciuchy i kosmetyki. Miałam ich sporo, ale i tak połowy nie zabieram. Stanęłam w łazience i spojrzałam w lustro. Zrobiłam skrzywionął minę na to co zobaczyłam. Minął tydzień a siniak pod okiem dalej jest widoczny. Do tego zaczęły mi spływać łzy. Nie miałam pojęcia dokąd pójdę. Rodzine mam w Polsce więc o tym nawet nie myśle. Wyjęłam mój telefon z tylnej kieszeni i sprawdziłam godzine. Już minęło 5 godzin odkąd się dowiedziałam o tym wszystkim. Ruszyłam do salonu i usiadłam. I nic nie robiłam. Nie miałam na to siły. W domu było cicho jak w kościele gdy nagle ochroniaż wszedł do środka.
-Ktoś do Ciebie.
On też nie był taki milutki. Raz mnie złapał za tyłek jak wracałam z zakupów. Mówi do mnie sprośne rzeczy a ja tego nie lubie.
-To niech wejdzie.
-Tae zabronił mi wpuszczać kogokolwiek.
Wstałam i wyminęłam go szybkim krokiem żeby niczego nie zrobił. Gdy wycierałam ostatnie łzy z policzków i wystawiłam noge za drzwi. Ożywiłam się. Zobaczyłam moich przyjaciół. Tych na których mogłam liczyć w każdej sytuacji. I tych których wystawiłam. W jednej chwili czar prysł.
-Co wy tu robicie? Powiedziałam przytulając wszystkich pokolei. Kimi, Eko, GD i Top. Eko najdłużej przytulałam bo tak naprawdę najbardziej się stęskniłam.
-Widzieliśmy w telewizji. Powiedział GD w moje włosy podczas uścisku..
-To nieważne.
-Jak nieważne? Ten pedał Cię zdradza i to jest nieważne? Zawsze byłaś moją księżniczką i nikt nie miał prawa Cię tknąć. A to? Co to jest? Nawet Cię uderzyć potrafi twardziel.Ciekawe jakby się czuł gdybym to ja zbił mu kutasa.
-Ej spokojnie. Nic się nie stało.
Spojrzałam na Topa i zdałam sobie sprawe, że to co było między nami się nie zmieniło. Szczerze to nigdy nie czuliśmy do siebie sympatii. Delikatnie się do niego uśmiechnęłam, żeby wyjść na miłą a on tylko niezauważalnie machnął głową. Nie myślałam nigdy co się stało, że nie przepadamy za sobą, ale no cóż..bywa.
-Zamieszkasz z nami.
-Czekaj. Co?!
-No nie do końca z nami bo Ja mieszkam z Eko A Kimi z nami i nie ma miejsca więc tak jakby musisz zamieszkać z Topem.
Spojrzałam na niego i zauważyłam, że też uważa ten pomysł za absurdalny.
-Żartujesz.
-Ani troche.
-Będziesz mieszkać kilometr od nas więc jak Top Cię wkurwi przyjdź.
Uśmiechnęłam się na dźwięk śmiechu Topa nawet jeśli go nie widziałam ponieważ stał za mną.
-A gdzie wy w ogóle mnieszkacie?
-100 kilometrów od tego miejsca.
-Ok, ale czy to nie będzie problem? Tym razem odwróciłam się do Topa.
-Będę grzeczny. Powiedział starając się rozluźnić atmosfere. Udało mu się. Uśmiechnęłam się do niego szczerze.
-A więc się zgadzasz?
Zapytali wszyscy jednocześne oprócz oczywiście Topa.
-Tak.


Ten rozdział taki ciut krótki, ale następny będzie o wiele dłuższy. W tym chodziło mi bardziej żebyście się zapoznali z sytuacją w opowiadaniu. Tak więc paapa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz