Kolejny dzień. Nikt nie spał w nocy, bo cały czas trzeba było pocieszać Eko i pilnować żeby nie zrobiła nic głupiego. Mieliśmy niby ustalone warty ale i tak wszyscy nie mogliśmy zasnąć. Nie miałam czasu pogadać z Choi, w sumie to z nikim nie gadałam. Cały czas myślałam. Czemu nic nie zauważyłam? Jestem przecież najlepszą przyjaciółką GD. Podwójne życie? To mi do niego nie pasuje.
Dopiero przy śniadaniu atmosfera zaczęła się rozluźniać. Nie było z nami Eko, może to dlatego. Próbowaliśmy się śmiać i żartować. Nie do końca wychodziło to tak, jak byśmy chcieli. Nie udało nam się odejść od tematu ślubu. Cały czas dręczyło mnie poczucie winy, że niczego się nie domyśliłam.
-Czy... Czy ktoś z was wiedział?- zapytałam w końcu.
-Nie...- odpowiedzieli wszyscy poza Kimi.
Widać było że pytanie to ją speszyło. Przez chwilkę patrzała się w stół, unikała kontaktu wzrokowego.
-Ki...Kimi?
- Ja... Ja wiedziałam.- odpowiedziała wstając od stołu.- Znaczy się... Domyślałam.
-Jak to "domyślałaś"?- spytał Choi.
-Raz jak wracałam z zakupów zobaczyłam jak Jiyong jedzie samochodem w stronę lotniska. Jak wróciłam to zapytałam się Eko gdzie jechał. Powiedział jej wtedy że jedzie spotkać się z managerem w sprawie jakiejś trasy czy coś. Ponoć nagrywał wtedy płytę która miała przywrócić sławę całemu BIGBANG. Zauważyłam że Jiyong jeździ w tą samą stronę co tydzień o tej samej porze. Za każdym razem mówił Eko coś innego. Wiedziałam że coś jest grane. Myślałam nawet o tym że może ją zdradzać, ale wolałam nic nie mówić- w końcu to mogły być tylko głupie podejrzenia... Tak bardzo nie chciałam w to wierzyć...
Zapanowała cisza. Nikt nie mógł zrozumieć do końca tego co usłyszeliśmy przed chwilą. Ale to nie była wina Kimi. Na pewno nie. Wtedy, tak jak my wszyscy wierzyła że GD jest z nią szczery. Myśleliśmy że to nasz przyjaciel i że nigdy nie mógłby skrzywdzić Eko. Byliśmy w wielkim błędzie.
- Zasłużył w 100% na to co mu zrobiliśmy. Jak on tak mógł?!- powiedział Seungri.- Przecież jak nie kochał Eko to nie musiał jej się oświadczać! Przecież jakby wszystko się wydało bez tego ślubu, na pewno przeżyłaby to mniej.
- Zdrada to zdrada.- powiedział Choi.- Czy przed ślubem czy po ślubie bolałaby tak samo.
- Przestańmy już o tym rozmawiać.- powiedziała Kimi.- Zrobił to i nie cofniemy tego gadaniem o tym. Myślę, że najlepiej byłoby wyjechać z tond jak najszybciej, bo chyba wszystkim źle kojarzy się to miejsce.
-My zostajemy.- powiedział Choi.- Pamiętajcie że tam Taeyang będzie szukał Sam. Eko i Kimi mogą na razie zamieszkać u nas.
Dał Eko klucze do domu i na pożegnanie jeszcze ją pocieszał. Ona chyba i tak nie wiele słuchała, przez tą całą sprawę opadła z sił i wyglądała marnie. Uściskałam ją porządnie.
- Tylko nie siedźcie tu za długo!- krzyknęła Kimi.
- Niech sobie siedzą. Chyba damy sobie radę nie?- powiedział D-Lite patrząc na Eko.
- Chyba.- powiedziała Eko.
Wymusiła uśmiech na pożegnanie. Nie lubię tego rodzaju uśmiechu. Wygląda wtedy jakby zaraz miała się popłakać. Zawsze. W sumie u niej to nic tak nowego. Eko płacze często. Czasami z byle powodu. A ja za każdym razem się przejmuję i nie wiem mam zrobić. Ale zazwyczaj po 10 minutach jest już po wszystkim. Tym razem zajmie jej to dużo dłużej, ale rozumiem to.Wszyscy pomachali nam na pożegnanie i ruszyli.
Wreszcie sami. Przy Choi nie muszę się już martwić tym wszystkim. Taeyang mnie tu nie znajdzie. Powtarzam to sobie cały czas. Przez ten cały cholerny ślub, zastanawiam się nad zaufaniem do mężczyzn. Co jeżeli Choi też ma inną i ktoś z paczki wie? Co jeżeli nie chce go wydać tak jak Kimi nie chciała wydać GD? Chyba muszę się opanować. Choi już widzi po mnie to wszystko na 100%. Za dobrze mnie zna żeby przegapić coś takiego.
- Wiesz że... Że ja bym ci czegoś takiego nie zrobił, tak?- widzę w jego oczach że się martwi na poważnie.
- T... Tak pewnie.- odpowiedziałam.
Jest nie dobrze. Zawahałam się nad odpowiedzią. Widzi że w mojej głowie panuje chaos. Ta wstrętna cisza nie daje mi spokoju. Co mam zrobić? Jak z tego wybrnąć?
Choi wziął mnie za rękę i szarpnął do siebie. Objął mnie mocno. Czuję to wspaniałe ciepło. Uwielbiam jak mnie przytula
- Pamiętaj, nie pozwolę cię skrzywdzić. Nigdy więcej.
Teraz żałuję. Nie powinnam była chociażby myśleć o tym, że Choi mógłby zachować się jak Jiyong. Wstyd mi za to. Moja twarz chyba zrobiła się czerwona, nie jestem pewna. Może po prostu jest mi gorąco?
Znowu to uczucie. Z każdym dotykiem Choi moja skóra pali coraz bardziej. Na prawdę go kocham. Chciałabym zostać już tak na zawsze. Tylko my we dwoje. Bez wszystkich kłopotów. Bez niczego złego.
Zasnęłam szybko, jak zawsze przy nim. Nie mam pojęcia o której mniej więcej wstałam, bo telefon gdzieś zgubiłam a w całym domku nie było zegara. Pogoda nie dopisywała, strasznie lało. Co by tu robić w taką pogodę? Nie miałam zbytnio pomysłów ani chęci. Chciałam przeleżeć ten dzień razem z Choi. A właśnie, gdzie on jest?!
Nie było go w całym domku. Nie odjechał nigdzie, widzę jego auto. Obok nadal stoi samochód GD. Skoro nim nie odjechał to chyba zabrała go karetka. Nie wiem czemu, ale mnie to śmieszy. Ubrałam szybko spodnie i bluzę z kapturem i wyszłam na zewnątrz. Zaczęłam "poszukiwania". Nie wiem czy można to tak nazwać. Błądziłam przemoknięta w gęstej mgle. Starałam się iść cały czas w jednym kierunku, jednak nie wiem co mi z tego wyszło. Powinnam dojść do pomostu, a chyba 2 czy 3 razy wracałam z powrotem do domku. Jest. Widzę pomost. Nareszcie!
Ktoś na nim stoi. Jest za niski by był to TOP. Nie wiem co wtedy myślałam. Może to GD wrócił po auto? Ale co on by robił na pomoście? Postanowiłam podejść.
Mgła była serio gęsta. Żeby zobaczyć cokolwiek musiałam podejść naprawdę blisko. Stałam metr od tego człowieka. I dopiero wtedy się zorientowałam. Z byt dobrze znałam ten widok. Tak. To na 100% był Taeyang. Chciałam uciec, ale on był szybszy. Złapał mnie mocno za rękę i próbował gdzieś zaciągnąć. Krzyczałam z całych sił o pomoc. Myślałam że to już koniec. Myślałam że będę musiała wrócić do tamtego koszmaru. Ale nie. Podjęłam decyzję. Wolę już śmierć.
Byliśmy na pomoście, a ja nie umiem pływać. Jednym szybkim szarpnięciem wyrwałam się i wskoczyłam do wody. Nie próbowałam nawet wypłynąć na powierzchnię. Nic już nie słyszałam. Powoli traciłam przytomność. Nagle poczułam mocne szarpnięcie. Nie, to nie mógł być Taeyang. Szarpnięcie było o wiele silniejsze. On nie dałby rady.
Nie wiem co się dzieje. Ktoś wynosi mnie na brzeg. Wnosi do domku. W końcu odzyskuję słuch. To Choi. Chyba nigdy w życiu nie byłam tak szczęśliwa. Szybko okrywa mnie kocami. Teraz czuję. Strasznie mi zimno. Ale chyba już wszystko będzie dobrze. Przynajmniej on tak mówi.
-Już nigdy nie będziesz musiała go widzieć. Zadbałem o to.
- Co ty zrobiłeś?! Czy ty... - pytam zdezorientowana.
- Odbiło ci?! Ten dupek kocha kasę bardziej niż wszystko. Musiałem go tylko przekupić i tyle. Nie będzie już nam przeszkadzał, mam taką nadzieję. A jeżeli jeszcze raz cie dotknie to po prostu obiję mu ryj.
Już nic nie mówię. Nadal jestem w szoku, ale wszystko powoli przechodzi. Spędziliśmy w spokoju tydzień. Pogoda nadal się nie poprawiała. Czuję się tutaj jakby czas się zatrzymał. Nic się nie zmienia. Nawet GD nie przychodzi po samochód. Pewnie boi się że Choi już nad sobą nie zapanuje. Kurde, minął już ponad tydzień od ślubu, a mnie to śmieszy nadal tak samo.
Jest mi tutaj dobrze, ale wiem że powoli musimy wracać. Choi powiedział że za 2 dni. Jestem ciekawa jak tam w mieście się sprawy mają.
Jest wieczór. Nie mogę zasnąć. Choi chyba też. Leżymy przytuleni do siebie i rozmawiamy. Moglibyśmy ze sobą gadać całą noc. Nagle pierwszy raz od tygodnia słyszę dzwonek telefonu. Oczywiście to nie mój, przecież go zgubiłam. Choi podnosi telefon.
-To Kimi- wzdycha.- No co tam Kimi?
Obserwuję go uważnie. Z każdą sekundą wygląda na bardziej zmartwionego.
- Czekaj, czekaj... Uspokój się i mów wyraźnie bo nic nie rozumiem!
I wtedy słyszę jak Kimi krzyczy
- Seungri i D-Lite wyjechali na 1 dzień i zostawili nas same! GD jest pod domem i nie chce odejść! Strasznie się boimy... Choi proszę pomóż nam!
Koniec rozdziału 4!!!! Następny będzie naprawdę niedługo. Mam na imię Ola i aktualnie pomagam Sandrze w pisaniu. Do zobaczenia do następnego rozdziału!
piątek, 3 lipca 2015
sobota, 20 czerwca 2015
Rozdział 3
I wtedy poczułam jego usta na swoich. Ten pocałunek był pełen uczucia. Przez chwile nikt się nie ruszył, ale po chwili Top obrócił nas tak, że ja leżałam pod nim. Dotykał mnie delikatnie, że myślałam, że zraz spłonę. Skóra pod jego dotykiem paliła mnie, a o ustach już nie wspomnę. W końcu zabrakło nam powietrza i oderwaliśmy się od siebie. Ja w pół sekundy przeanalizowałam sobie wszystko. Wstałam.
-Co my zrobiliśmy?
-Na pewno nic złego.
-Jak to nie? Jak Taeyang się dowie to mnie zabije a już nie chce myśleć co zrobi z Tobą. Jezu po co ja to zrobiłam?
-Aha czyli żałujesz?
-Co? Oczywiście, że nie, ale...
-Jasne. Pamiętaj, że zdanie przed ''ale'' jest nieważne.
I poszedł do swojego pokoju. Tak po prostu. Ale to moje wina. Powinnam teraz przeprosić? Pewnie tak, ale moja wstydliwość jest okropna. Pewnie do nocy będę tu tak siedzieć i rozmyślać. Z jednej strony boję się TY, ale z drugiej mażyłam od mojego powrotu o tym pocałunku. Po przemyśleniach zdecydowałam, że jednak pójdę go przeprosić. Wstałam i to co kazało mi siedzieć na dole zniknęło. Pewnym lecz zawstydzonym krokiem ruszyłam schodami na góre do pokoju Choi. Weszłam bez pukania i oparłam się o drzwi z opuszczoną głową. Jednak wstyd zwyciężył.
-Przepraszam.
Nic nie usłyszałam. Spojrzałam w górę i mój wzrok od razu zauważył Topa opartego o parapet ze złym wzrokiem. Nie wiem nawet czemu, ale łzy zaczęły wypełniać moje oczy. Gdy Choi to zobaczył jego oczy złagodniały.
-Przepraszam za to, że zepsułam to, ale ja naprawdę się boje, że on zrobi coś Tobie. Przepraszam, że od chwili gdy się poznaliśmy byłam nie miła dla Ciebie. Przepraszam, że nie zauważyłam, że mnie lubisz. Przepraszam, że się nie odzywałam. Przepraszam, że wtedy wybrałam go nie Ciebie. Przepraszam za wszystko.
Łzy zaczęły lać się strumieniami. Nie wytrzymałam. Wybuchłam a emocje wygrały. Spojrzałam na Choi a ten odpychając się od parapetu ręką pokazał mi, żebym do niego podeszła. Ja biegiem ruszyłam i rzuciłam się na niego. Objęłam go i wiedziałam, że mogę się szczerze wypłakać. W jego objęciach czułam się bezpieczna czego nigdy nie czułam przy TY. Top podniósł mnie, ja objęłam go nogami w pasie, a on usiadł na łóżku.
-To ja przepraszam.
Spojrzałam na niego. Nie wiedziałam za co on przeprasza.
-Za co?
-Za to, że nie dawałem Ci sygnałów. To prawda, że Cię lubiłem, ale po miesiącu gdy akurat chciałem się starać, zaczęłaś chodzić z Taeyangiem. Uznałem, że nie będzie sensu o Ciebie walczyć więc stałem się można nawet powiedzieć okropny dla Ciebie. Nic dziwnego, że pomyślałaś, że Cię nie lubię. Tylko ja nawet bardziej niż lubiłem. Myślałem, że Ty mnie też, ale tamtego dnia się pomyliłem.To moja wina, że on w ogóle Cię tknął.
-To nie Twoja wina sama tak wybrałam.
-Ale mogłem temu zapobiec.
Chwili ciszy była dla nas potrzebna. Powiedzieliśmy co leżało nam na sercu i możemy odpocząć.
-Słucham Sam. Rano jak wstaniesz od razu co zrobisz to spakuj się. Nie pytaj o nic po prostu to zrób dobrze?
Kiwnęłam głową nie za bardzo wiedząc o co chodzi. Nawet trochę się przestraszyłam.
-A teraz idź się umyj i przyjdź tu.
-Okey.
Wyszłam z jego pokoju i ruszyłam do swojego po swoje rzeczy i weszłam do łazienki. Z komody wzięłam swój telefon. Dzwoniłam chyba trzy razy do Kimi, ale nie odbierała. Później Eko to samo. Nie myślałam później dlaczego. Weszłam pod prysznic i wszelkie problemy zniknęły. Umyłam włosy i ciało. Gdy wychodziłam już z łazienki spojrzałam w lustro i pomyślałam, że może jest jeszcze szansa. W pokoju założyłam moją piżamę cookie monster. Gdy chciałam otworzyć drzwi od pokoju Topa usłyszałam jak rozmawia przez telefon. Nie myśląc weszłam.
-Dam radę dobra?
On dopiero teraz się odwrócił i spojrzał na mnie.
-Muszę kończyć.
I się rozłączył.
-Kto to był?
Sama dobrze wiedziałam, ale byłam ciekawa czy mi powie.
-Nikt ważny.
-Taeyang
Top spojrzał się na mnie wzrokiem przyłapanego dziecka na podkradaniu cukierków.
-Widziałam Cię z nim.
-Kiedy?
-Kiedy rozmawiałeś z nim w galerii. Mogę wiedzieć o czym?
Spojrzałam na niego gdy usiadł. Nie wiedziałam co się dzieje.
-On chce, żebym...
-Co?! Żebyś co?
-Żebym wywiózł Cię do niego.
-Że co?!
-Tak.
-Mam nadzieje, że się nie zgodziłeś.
Odwrócił wzrok ode mnie, a dla mnie znaczyło to jedno.
-Nie wierze.
-Zgodziłem się, ale ja Cię do niego nie wyworzę.
-To co Ty robisz?!
-Uciekam z Tobą bo chcę mieć Cię tylko dla siebie.
-To po co się zgadzałeś?
-Szczerze to nie chciało mi się z nim dłużej rozmawiać bo miałem ochotę mu kopnąć twarz.
Zaśmiałam się na jego złożenie zdania.
-Już ok?
-Tak.
-To czy możemy się już położyć spać?
Kiwnęłam głową i weszłam pod kołdrę obok Choi. Prawie, że od razu zasnęłam. Nie śniło mi się dużo lecz strasznie. Miałam kolejny koszmar o dwóch latach w domu. Ściany się przysuwają do mnie. Następnego dnia od razu tak jak obiecywałam wstałam i poszłam się pakować. Wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy. Nie wiedziałam na jak długo jedziemy. Top też nie wiedział. Kilka minut temu Choi wbiegł do mojego pokoju i powiedział, ze Taeyang sam chce przyjechać mnie zabrać, a my już musimy być daleko w drodze jak przyjedzie pod nasz dom. Top kazał mi ubrać sukienkę, ale nie powiedział mi czemu. Teraz już zbieramy się do auta. Pół godziny później jesteśmy już jakieś osiemdziesiąt kilometrów od naszego domu. Mniej więcej od jakiś dziesięciu minut telefon Topa nie przestaje dzwonić. Jak tylko pomyślę, że gdybyśmy wyjechali dwadzieścia minut później już Taeyang mógłby mnie zabrać.
-Wszystko w porządku?
-Tak chyba tak tylko za dużo rzeczy jak na jeden poranek.
Uśmiechnęłam się do niego, ale ten uśmiech zniknął gdy po raz jedenasty telefon zadzwonił. Widać, że Choi się zdenerwował. Podniósł telefon.
-Słuchaj jesteśmy już daleko od domu. Nigdy więcej jej nie skrzywdzisz rozumiesz?
TY nie mógł dokończyć bo Top się rozłączył wyjął z telefonu kartę którą połamał na dwie części i wyrzucił przez szybę w samochodzie.
-Szczerze myślałam, ze to będzie prostsze.
-Ja też. Ale teraz w końcu mam Ciebie.
Spojrzałam na niego szczęśliwym wzrokiem. Szperałam w schowku i znalazłam starą płytę GD&TOP. Pokazałam ją Choi a on tyko się zaśmiał. Ja włożyłam ją do odtwarzacza i czekałam aż się włączy.
-Proszę Cię tylko nie...
-BABY GOOD NIGHT!!
-...to.
Zaczęłam drzeć się bo śpiewaniem nie mogłam tego nazwać.
-Beautiful girl.
Top dołączył do mnie. Tak przez kilka minut darliśmy się. Kilka piosenek minęło i zoriętowałam się, że już jedziemy dwie godziny.
-Daleko jeszcze?
-Jeszcze dwadzieścia minut.
-Opowiedz mi coś o sobie.
-Co? Ja?
-Tak. No wiesz. Gdzie się urodziłeś co z Twoimi rodzicami, czy masz rodzeństwo.
-Urodziłem się w Anglii, moi rodzice zmarli w wypadku 9 lat temu a rodzeństwa nie mam. GD, Seungri i D-Lite to moje rodzeństwo i rodzina.
-Przykro mi.
-A mi nie. Rodzice całe życie mi mówili, że kiedyś ich zabraknie i pod rzadnym pozorem nie mogę za nimi tęsknić czy płakać. Powiedzieli, że to ich zrani więc od tamtej pory kiedy odeszli ani razu nie tęskniłem.
-Nie spodziewałam się.
Gdy to powiedziałam już byliśmy na miejscu. Było mnóstwo kwiatów jak wysiadłam. Top prowadził mnie jak podejrzewam nad jezioro czyli tak naprawdę na tyły domu. Na plaży zauważyłam ubraną w piękną białą sukienkę Eko. Ubrany w garnitur GD. I chłopaków stojących po stronie GD, a Kimi stała po stronie Eko. Gdy zrozumiałam o co chodzi szybko do nich pobiegłam w moich sandałkach. Podbiegłam i stanęłam na przeciwko Eko i razem zaczęłyśmy krzyczeć ze szczęścia.
-Czemu nikt mi nie powiedział?
-Bo nie byłoby tej reakcji.
-Możemy już zaczynać?
Wszyscy się zgodzili. Top brał rolę księdza.
-Eko czy Ty chciałabyś wyjść za GD?
Gdy Eko miała już wyznać, że pragnie tego, jakaś dziewczyna przerwała ceremonie.
-Co tu się do chuja dzieje? GD?
-GD?
Eko się przestraszyła. Ja nie wiedząc o co chodzi spojrzałam na Topa, ale ten też był zaskoczony.
-Jasmin co Ty tu robisz?
-A Ty co robisz z tą suką?
-Z kim przepraszam. Mówisz o mojej przyjaciółce szmato.
Zniosę wszystko, ale nie to, że ktoś wyzywa moich przyjaciół. Chciałam właśnie iść zrobić jej poważną krzywdę, ale Kimi mnie powstrzymała.
-Widać nie jesteś lepsza. Ale co tu się dzieje.
-Kwon czy możesz mi to kurwa wytłumaczyć?
Eko już widać nie chciała siedzieć cicho.
-Jestem jego dziewczyną.
-Kim? GD!
-Byłem z nią?
-Do kiedy?
Tak naprawdę z nią nie zerwałem.
-Że co?!
Właśnie w Topie wybuchł ogień. Podszedł do GD i walnął go z pięści w twarz.
-Co Ty jebany pedale zrobiłeś co?
-Top...
-Nie teraz Sam.
-Top weźmiemy Eko do środka proszę nie zrób czegoś głupiego.
Spojrzałam mu w oczy i wiedziałam, że nic nie zrobi. Podeszłam do GD i dałam mu z kolanka w miejsce intymne a później tej suce z liścia w twarz tak, że aż mnie zabolało, ale poczułam to dopiero później.
-Eko wszytko dobrze?
-Nic nie jest dobrze. On mnie zdradził. Może był z nią od początku naszego związku. Czemu w ogóle on mi to zrobi? To moja wina?
-Nie no co Ty.
-Idź się może prześpij co?
Eko tylko pokiwała głową. Spojrzałam na Kimi.
-Jezu biedna. Ona może się załamać.
-Ej Sami no co Ty. Eko jest silna. Da rade. Najważniejsze, że Ty tu jesteś i dziękujmy, że Taeyang nie zdążył Cię zabrać.
-W sumie racja.
W tym momencie Top i reszta chłopaków weszli do środka. Seungri i D-Lite mieli poplamione koszule od krwi. Spojrzałam na Choi wzrokiem ''o co chodzi?''
-Ja nie miałem robić nic głupiego a o nich nie wspominałaś.
Chłopaki się zaśmiali a ja i Kimi z nimi.
Koniec rozdziału 3!!. Postanowiłam rozdziały wstawiać w soboty, żebym miała czas je pisać. Tak więc do następnego!!
-Co my zrobiliśmy?
-Na pewno nic złego.
-Jak to nie? Jak Taeyang się dowie to mnie zabije a już nie chce myśleć co zrobi z Tobą. Jezu po co ja to zrobiłam?
-Aha czyli żałujesz?
-Co? Oczywiście, że nie, ale...
-Jasne. Pamiętaj, że zdanie przed ''ale'' jest nieważne.
I poszedł do swojego pokoju. Tak po prostu. Ale to moje wina. Powinnam teraz przeprosić? Pewnie tak, ale moja wstydliwość jest okropna. Pewnie do nocy będę tu tak siedzieć i rozmyślać. Z jednej strony boję się TY, ale z drugiej mażyłam od mojego powrotu o tym pocałunku. Po przemyśleniach zdecydowałam, że jednak pójdę go przeprosić. Wstałam i to co kazało mi siedzieć na dole zniknęło. Pewnym lecz zawstydzonym krokiem ruszyłam schodami na góre do pokoju Choi. Weszłam bez pukania i oparłam się o drzwi z opuszczoną głową. Jednak wstyd zwyciężył.
-Przepraszam.
Nic nie usłyszałam. Spojrzałam w górę i mój wzrok od razu zauważył Topa opartego o parapet ze złym wzrokiem. Nie wiem nawet czemu, ale łzy zaczęły wypełniać moje oczy. Gdy Choi to zobaczył jego oczy złagodniały.
-Przepraszam za to, że zepsułam to, ale ja naprawdę się boje, że on zrobi coś Tobie. Przepraszam, że od chwili gdy się poznaliśmy byłam nie miła dla Ciebie. Przepraszam, że nie zauważyłam, że mnie lubisz. Przepraszam, że się nie odzywałam. Przepraszam, że wtedy wybrałam go nie Ciebie. Przepraszam za wszystko.
Łzy zaczęły lać się strumieniami. Nie wytrzymałam. Wybuchłam a emocje wygrały. Spojrzałam na Choi a ten odpychając się od parapetu ręką pokazał mi, żebym do niego podeszła. Ja biegiem ruszyłam i rzuciłam się na niego. Objęłam go i wiedziałam, że mogę się szczerze wypłakać. W jego objęciach czułam się bezpieczna czego nigdy nie czułam przy TY. Top podniósł mnie, ja objęłam go nogami w pasie, a on usiadł na łóżku.
-To ja przepraszam.
Spojrzałam na niego. Nie wiedziałam za co on przeprasza.
-Za co?
-Za to, że nie dawałem Ci sygnałów. To prawda, że Cię lubiłem, ale po miesiącu gdy akurat chciałem się starać, zaczęłaś chodzić z Taeyangiem. Uznałem, że nie będzie sensu o Ciebie walczyć więc stałem się można nawet powiedzieć okropny dla Ciebie. Nic dziwnego, że pomyślałaś, że Cię nie lubię. Tylko ja nawet bardziej niż lubiłem. Myślałem, że Ty mnie też, ale tamtego dnia się pomyliłem.To moja wina, że on w ogóle Cię tknął.
-To nie Twoja wina sama tak wybrałam.
-Ale mogłem temu zapobiec.
Chwili ciszy była dla nas potrzebna. Powiedzieliśmy co leżało nam na sercu i możemy odpocząć.
-Słucham Sam. Rano jak wstaniesz od razu co zrobisz to spakuj się. Nie pytaj o nic po prostu to zrób dobrze?
Kiwnęłam głową nie za bardzo wiedząc o co chodzi. Nawet trochę się przestraszyłam.
-A teraz idź się umyj i przyjdź tu.
-Okey.
Wyszłam z jego pokoju i ruszyłam do swojego po swoje rzeczy i weszłam do łazienki. Z komody wzięłam swój telefon. Dzwoniłam chyba trzy razy do Kimi, ale nie odbierała. Później Eko to samo. Nie myślałam później dlaczego. Weszłam pod prysznic i wszelkie problemy zniknęły. Umyłam włosy i ciało. Gdy wychodziłam już z łazienki spojrzałam w lustro i pomyślałam, że może jest jeszcze szansa. W pokoju założyłam moją piżamę cookie monster. Gdy chciałam otworzyć drzwi od pokoju Topa usłyszałam jak rozmawia przez telefon. Nie myśląc weszłam.
-Dam radę dobra?
On dopiero teraz się odwrócił i spojrzał na mnie.
-Muszę kończyć.
I się rozłączył.
-Kto to był?
Sama dobrze wiedziałam, ale byłam ciekawa czy mi powie.
-Nikt ważny.
-Taeyang
Top spojrzał się na mnie wzrokiem przyłapanego dziecka na podkradaniu cukierków.
-Widziałam Cię z nim.
-Kiedy?
-Kiedy rozmawiałeś z nim w galerii. Mogę wiedzieć o czym?
Spojrzałam na niego gdy usiadł. Nie wiedziałam co się dzieje.
-On chce, żebym...
-Co?! Żebyś co?
-Żebym wywiózł Cię do niego.
-Że co?!
-Tak.
-Mam nadzieje, że się nie zgodziłeś.
Odwrócił wzrok ode mnie, a dla mnie znaczyło to jedno.
-Nie wierze.
-Zgodziłem się, ale ja Cię do niego nie wyworzę.
-To co Ty robisz?!
-Uciekam z Tobą bo chcę mieć Cię tylko dla siebie.
-To po co się zgadzałeś?
-Szczerze to nie chciało mi się z nim dłużej rozmawiać bo miałem ochotę mu kopnąć twarz.
Zaśmiałam się na jego złożenie zdania.
-Już ok?
-Tak.
-To czy możemy się już położyć spać?
Kiwnęłam głową i weszłam pod kołdrę obok Choi. Prawie, że od razu zasnęłam. Nie śniło mi się dużo lecz strasznie. Miałam kolejny koszmar o dwóch latach w domu. Ściany się przysuwają do mnie. Następnego dnia od razu tak jak obiecywałam wstałam i poszłam się pakować. Wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy. Nie wiedziałam na jak długo jedziemy. Top też nie wiedział. Kilka minut temu Choi wbiegł do mojego pokoju i powiedział, ze Taeyang sam chce przyjechać mnie zabrać, a my już musimy być daleko w drodze jak przyjedzie pod nasz dom. Top kazał mi ubrać sukienkę, ale nie powiedział mi czemu. Teraz już zbieramy się do auta. Pół godziny później jesteśmy już jakieś osiemdziesiąt kilometrów od naszego domu. Mniej więcej od jakiś dziesięciu minut telefon Topa nie przestaje dzwonić. Jak tylko pomyślę, że gdybyśmy wyjechali dwadzieścia minut później już Taeyang mógłby mnie zabrać.
-Wszystko w porządku?
-Tak chyba tak tylko za dużo rzeczy jak na jeden poranek.
Uśmiechnęłam się do niego, ale ten uśmiech zniknął gdy po raz jedenasty telefon zadzwonił. Widać, że Choi się zdenerwował. Podniósł telefon.
-Słuchaj jesteśmy już daleko od domu. Nigdy więcej jej nie skrzywdzisz rozumiesz?
TY nie mógł dokończyć bo Top się rozłączył wyjął z telefonu kartę którą połamał na dwie części i wyrzucił przez szybę w samochodzie.
-Szczerze myślałam, ze to będzie prostsze.
-Ja też. Ale teraz w końcu mam Ciebie.
Spojrzałam na niego szczęśliwym wzrokiem. Szperałam w schowku i znalazłam starą płytę GD&TOP. Pokazałam ją Choi a on tyko się zaśmiał. Ja włożyłam ją do odtwarzacza i czekałam aż się włączy.
-Proszę Cię tylko nie...
-BABY GOOD NIGHT!!
-...to.
Zaczęłam drzeć się bo śpiewaniem nie mogłam tego nazwać.
-Beautiful girl.
Top dołączył do mnie. Tak przez kilka minut darliśmy się. Kilka piosenek minęło i zoriętowałam się, że już jedziemy dwie godziny.
-Daleko jeszcze?
-Jeszcze dwadzieścia minut.
-Opowiedz mi coś o sobie.
-Co? Ja?
-Tak. No wiesz. Gdzie się urodziłeś co z Twoimi rodzicami, czy masz rodzeństwo.
-Urodziłem się w Anglii, moi rodzice zmarli w wypadku 9 lat temu a rodzeństwa nie mam. GD, Seungri i D-Lite to moje rodzeństwo i rodzina.
-Przykro mi.
-A mi nie. Rodzice całe życie mi mówili, że kiedyś ich zabraknie i pod rzadnym pozorem nie mogę za nimi tęsknić czy płakać. Powiedzieli, że to ich zrani więc od tamtej pory kiedy odeszli ani razu nie tęskniłem.
-Nie spodziewałam się.
Gdy to powiedziałam już byliśmy na miejscu. Było mnóstwo kwiatów jak wysiadłam. Top prowadził mnie jak podejrzewam nad jezioro czyli tak naprawdę na tyły domu. Na plaży zauważyłam ubraną w piękną białą sukienkę Eko. Ubrany w garnitur GD. I chłopaków stojących po stronie GD, a Kimi stała po stronie Eko. Gdy zrozumiałam o co chodzi szybko do nich pobiegłam w moich sandałkach. Podbiegłam i stanęłam na przeciwko Eko i razem zaczęłyśmy krzyczeć ze szczęścia.
-Czemu nikt mi nie powiedział?
-Bo nie byłoby tej reakcji.
-Możemy już zaczynać?
Wszyscy się zgodzili. Top brał rolę księdza.
-Eko czy Ty chciałabyś wyjść za GD?
Gdy Eko miała już wyznać, że pragnie tego, jakaś dziewczyna przerwała ceremonie.
-Co tu się do chuja dzieje? GD?
-GD?
Eko się przestraszyła. Ja nie wiedząc o co chodzi spojrzałam na Topa, ale ten też był zaskoczony.
-Jasmin co Ty tu robisz?
-A Ty co robisz z tą suką?
-Z kim przepraszam. Mówisz o mojej przyjaciółce szmato.
Zniosę wszystko, ale nie to, że ktoś wyzywa moich przyjaciół. Chciałam właśnie iść zrobić jej poważną krzywdę, ale Kimi mnie powstrzymała.
-Widać nie jesteś lepsza. Ale co tu się dzieje.
-Kwon czy możesz mi to kurwa wytłumaczyć?
Eko już widać nie chciała siedzieć cicho.
-Jestem jego dziewczyną.
-Kim? GD!
-Byłem z nią?
-Do kiedy?
Tak naprawdę z nią nie zerwałem.
-Że co?!
Właśnie w Topie wybuchł ogień. Podszedł do GD i walnął go z pięści w twarz.
-Co Ty jebany pedale zrobiłeś co?
-Top...
-Nie teraz Sam.
-Top weźmiemy Eko do środka proszę nie zrób czegoś głupiego.
Spojrzałam mu w oczy i wiedziałam, że nic nie zrobi. Podeszłam do GD i dałam mu z kolanka w miejsce intymne a później tej suce z liścia w twarz tak, że aż mnie zabolało, ale poczułam to dopiero później.
-Eko wszytko dobrze?
-Nic nie jest dobrze. On mnie zdradził. Może był z nią od początku naszego związku. Czemu w ogóle on mi to zrobi? To moja wina?
-Nie no co Ty.
-Idź się może prześpij co?
Eko tylko pokiwała głową. Spojrzałam na Kimi.
-Jezu biedna. Ona może się załamać.
-Ej Sami no co Ty. Eko jest silna. Da rade. Najważniejsze, że Ty tu jesteś i dziękujmy, że Taeyang nie zdążył Cię zabrać.
-W sumie racja.
W tym momencie Top i reszta chłopaków weszli do środka. Seungri i D-Lite mieli poplamione koszule od krwi. Spojrzałam na Choi wzrokiem ''o co chodzi?''
-Ja nie miałem robić nic głupiego a o nich nie wspominałaś.
Chłopaki się zaśmiali a ja i Kimi z nimi.
Koniec rozdziału 3!!. Postanowiłam rozdziały wstawiać w soboty, żebym miała czas je pisać. Tak więc do następnego!!
niedziela, 14 czerwca 2015
Rozdział 2
Zastanawiam się czy to nowy początek mojego życia. Teraz leże w pomieszczeniu oddzielającego mnie o ścianę z Topem. I co? Raz przyszedł zapytać mnie czy chcę coś zjeść. Był jeszcze jeden raz. Leżałam z zamkniętymi oczami i usłyszałam jak ktoś wchodzi. Domyśliłam się po jego zapachu. Nie wiem co chciał, ale byłam zbyt ciekawa co zrobi więc nie otworzyłam oczu. Słyszałam jak podchodzi i czułam jak siada na łóżku. Wziął moją rękę i dotknął siniaka pod moim okiem. Później usłyszałam ciche słowa.
-Nie pozwolę żeby Cię znowu skrzywdził.
Powiedział to jakby chciał, żebym tego nie usłyszała. Może teraz będziemy się jakoś lepiej dogadywać. A może się mylę? Pożyjemy zobaczymy. Wstałam otworzyłam moją walizkę i ubrałam białą koronkową bluzkę i czarne obcisłe spodnie. Gdy zeszłam na dół musiałam trochę poszukać kuchni bo dom Topa jest ogromny. Jak znalazłam zastałam w niej Topa. Był w szarym dresie gdzie było widać gumkę od bokserek ''Calvin Klain''. Był bez koszulki i już widok jego pleców sprawił, że się zarumieniłam ponieważ pierwszy raz widziałam go bez koszulki. I w tym momencie przyłapał mnie na oglądaniu jego pleców. Uśmiechnął się do mnie jakby cieszył się z tego, że w pewnym sensie mnie zawstydził. Jeszcze bardziej się zaczerwieniłam.
-Cześć.
Ja tylko się do niego uśmiechnęłam bo głupie ''hej'' sprawiało mi trud.
-Chcesz coś zjeść?
-Ym n-nie. Raczej rano nie jem.
-A czemu?
-Nie wiem. Nie lubię.
-Uważaj bo schudniesz.
Odruchowo spojrzałam na swój brzuch a potem na jego. I teraz już wiem czemu nie pokazuje się bez koszulek. Długa blizna ciągnie się od prawego sutka do okolic pępka. Miałam się właśnie zapytać skąd się ona wzięła, ale nie zdołałam.
-Nie pytaj. Tak więc zjesz chociaż jednego naleśnika bo wychodzisz dzisiaj.
-Nie umiem robić naleśników i gdzie wychodzę?
-Dlatego Ci zrobię. A Eko i Kimi zabierają Cię chyba na zakupy czy coś.
-Okeey.
-Domyślam się, że wolałabyś siedzieć w domu nawet ze mną i nic nie robić po tym wszystkim.
-Szczerze? Wolałabym, ale przez dwa cholerne lata siedziałam sama w zamkniętym domu nawet jak wyszłam do basenu to ochroniaż za mną i zawsze, albo się gapił czasami też dotykał, a ja nic nie mogłam zrobić. Czułam się wtedy słaba.
Nagle z oczu zaczęły mi płynąć łzy a głos się łamał. Poczułam silne ramiona owinięte wokół mojego ciała. Odruchowo też owinęłam jego szyje moimi rękami. Nie za bardzo wiedziałam co się wtedy dzieje. Nigdy z Choim się nie lubiliśmy a tu po dwóch latach się przytulamy. Gdyby ktoś mi wcześniej powiedział zaśmiałabym się. Po jakimś czasie Choi się odsunął. Poczułam w pewnym sensie pustkę. Wiedziałam, że się na mnie patrzy, ale ja nie miałam tyle odwagi. W pewnym momencie usłyszeliśmy dzwonek do drzwi i sekundę później w wejściu do kuchni stały Kimi i Eko. Szybko zeskoczyłam z hokera i podbiegłam do nich. Gdy je puściłam Eko podbiegła do Topa i go też przytuliła.
-Hej zgredzie.
-Hej hej.
Oni zawsze byli najlepszymi przyjaciółmi i widać nic się nie zmieniło.
-No to idziemy.
-A gdzie dokładnie?
-Na zakupy. Musisz zmienić szafę. A Choi wyrzuci wszystkie Twoje ubrania.
Spojrzałam na niego z wyrzutem, że nic mi nie powiedział a on tylko chamsko się uśmiechnął. Już mam go dość.
-Przynajmniej mi naleśnika nie zrobiłeś.
Teraz też się chamsko uśmiechnęłam.
-Miłych zakupów.
Przypomniało mi się dlaczego go nigdy nie lubiłam. Zawsze tak się drażniliśmy.
-Możemy już iść?
-Pewnie.
-A to?
-A mogę coś sobie sama wybrać?
-Nie
Odpowiedziały obie jednocześnie.
-Jak coś wybierzesz to do Ciebie nie pasuje.
W tym momencie do Kimi zadzwonił telefon. Rozmawiała przez jakiś czas a ja i Eko wybierałyśmy dla siebie ciuchy.
-Ej ja muszę iść. Mama dzwoniła, że tata jest w szpitalu.
-Ok damy rade. Pozdrów wszystkich.
Przytuliłyśmy ją na pożegnanie.
-Może kupimy to wszystko i pójdziemy jeść?
Zgodziłam się bez zastanowienia. Gdy ruszyłyśmy do restauracji byłam pewna, że widziałam Choi i Taeyanga . Rozmawiali ze sobą. Żaden z nich nie wyglądał jakby cieszyli się ze swojej obecności. Na szczęście a może nie miałam widok z restauracji na nich. Powiedziałam Eko co chce do jedzenia i poszła zmówić. Ja natomiast dalej ich obserwowałam. W pewnym momencie Top miał minę jakby się nad czymś zastanawiał, ale po sekundzie jakby wpadł na pomysł. Zaniepokoiło mnie to, że podali sobie na koniec ręce i się rozeszli.
-Halo?
-O tak szybko?
-Siedzę tu już kilka sekund i do Ciebie mówię. Coś się stało?
Nie chce jej o tym mówić, że widziałam Choi razem z Taeyangiem. Może mi się wydawało, ale szczerze wątpię.
-I jak Ci się mieszka z Choi?
-Nie jest źle.
-Muszę Ci coś powiedzieć. Choi gdy wybrałaś TY to się zmienił. Stracił ten swój urok wrednego chłopaka.
-Może nie miał kogo wkurzać.
-Nie. To nie jest to. Jak wczoraj widzieliśmy tą wiadomość, że TY będzie ojcem myśleliśmy, że to Ty jesteś w ciąży więc poszliśmy do kuchni, ale Top został. Po chwili przyszedł i powiedział, że Ty nie możesz być w ciąży. Zapytaliśmy dlaczego. A on powiedział, że TY był w trasie przez kilka miesięcy a w domu był przez trzy dni. Nawet jeśli to nie zdąrzyliby tego odkryć.
Wszystko się zgadza, tylko skąd on to wiedział? Może wszystko jest napisane w internecie? Przez chwile o tym nie myślałam.
-Sugerujesz coś?
-Tak.
-Czyli?
-Nie powiem Ci. Sama się domyśl.
-No chyba nie myślisz, że ja mu..on mnie nawet nie lubi.
-Widziałam jak się do Ciebie uśmiecha dziś rano.
-Chamsko się uśmiechnął bo chciał mi zrobić na złość.
-Ty tego nie widzisz.
-Eko a Ty jak zwykle przesadzasz.
-Za to mnie kochasz.
Gdy wracałam do domu cały czas myślałam nad tym co było w centrum. Musze z Choi o tym porozmawiać, ale to nie teraz kiedy jest wszystko dobrze. Otworzyłam wejściowe drzwi i prawie od razu Choi stał przede mną.
-I jak było?
-Całkiem fajnie.
Zauwarzyłam, że trzyma coś za plecami.
-Co tam masz?
Wyciągnął swoją bluzkę którą miałam w walizce. Kiedyś mi ją pożyczył jak byliśmy gdzieś na noc a ja nie zabrałam piżamy. On dał mi swoją a sam założył jakąś koszule.
-Skąd ona się wzięła w Twojej walizce?
Oczywiście śmiał się, że znów mnie zawstydził.
-Pożyczyłeś mi kiedyś.
-Myślałem, że wyrzuciłaś.
-Niby czemu?
Przez całą rozmowę nie patrzyłam mu w oczy.
-Bo nigdy mnie nie lubiłaś.
-Jak to ja Cię nie lubiłam? Ty zawsze mnie wyzywałeś.
-Ale ja to robiłem bo już taki jestem i lubię jak się denerwujesz.
Spojrzałam na niego i jakoś nie mogłam patrzeć w jego oczy. W tym momencie nie myślałam o niczym. Czułam już jego usta na swoich. On powoli podchodził, a ja nie mogłam ruszyć się z miejsca. Gdy już był bliżej zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko od siebie odskoczyliśmy i wróciliśmy na ziemie. Spojrzałam na niego wzrokiem ''co to było?''
-Witamy!
Wszyscy weszli do środka. Eko, Kimi, GD, Kang, Lee. Tych ostatnich mocno wyściskałam bo wczoraj ich nie widziałam.
-A więc tak, mamy żelki, napoje, chipsy i popcorn. Kto chce seans?
Spojrzeliśmy na siebie z Topem i oboje podnieśliśmy ręce. Pchali nas w stronę salonu i oczywiście posadzili mnie obok Choi. Po godzinie w końcu postanowili, że włączą horror. Nie lubię, ale teraz miałam ochotę się bać. Tak wiem dziwnie.
-Wszystkim pasuje film. Nie możemy usiąść i obejrzeć?
-Nie. Poczekajcie chwile.
Eko z Kwonem się kłócili bo wybrali film, a GD cały czas czegoś szuka.
-Trudno.
Rozerwał opakowanie z żelkami w kształcie smoczka dla dzieci z dziurką w środku. Uklęknął. Nie mogłam patrzeć. Popłakałabym się. Ukryłam twarz w klatce piersiowej Choi, a on mnie przytulił. Czułam i słyszałam jak się śmieje. I później usłyszałam.
-Chcesz popsuć sobie życie żeniąc się ze mną?
-Taaaak!
Już nie wytrzymałam i się popłakałam ze szczęścia tak samo jak Kimi. Chłopaki się śmiali a dziewczyny płakały. No tak. Szybko podbiegłam do Eko i zaczęłam jej gratulować. Później uderzyłam GD bo sprawił, że płakałam, ale nie chciałam, żeby było mu smutno to też go przytuliłam. Patrzałam jak Top i GD dają sobie ten ''męski'' uścisk. Usłyszałam jak Kwon mówi Choi kiedy jego kolej a ten spojrzał na mnie.
-A czy teraz możemy obejrzeć film?
-Ja już muszę wyjść.
-Ja też.
-My chyba też się zbierzemy.
-Kimi?
-Wychodzę z chłopakami.
Odwróciłam się do Topa.
-To zostajemy sami.
Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i usiedliśmy na kanapie. Oparłam się i wyciągnęłam nogi które położyłam na nogach Choi. Oglądaliśmy do momentu kiedy się wystraszyłam i można powiedzieć walnęłam Topa w bardzo wrażliwe miejsce dla mężczyzn.
-O mój boże nic Ci nie jest? Mogę jakoś pomóc? Pomasować czy...albo nie. Może lód przynieść. Jezu tak bardzo przepraszam.
-Zamknij się.
-Ale ja przepraszam.
-Przypomnij sobie sytuacje jak wróciłaś z zakupów zanim oni wszyscy przyszli.
On już nie stękał z bólu a mi serce bardziej biło.
-I co z ty?
-Właśnie ją dokańczam....
Bang! Bang! Bang! Koniec 2 rozdziału. Myślę, że się podoba i w ogóle. Tak więc do 3 rozdziału.
-Nie pozwolę żeby Cię znowu skrzywdził.
Powiedział to jakby chciał, żebym tego nie usłyszała. Może teraz będziemy się jakoś lepiej dogadywać. A może się mylę? Pożyjemy zobaczymy. Wstałam otworzyłam moją walizkę i ubrałam białą koronkową bluzkę i czarne obcisłe spodnie. Gdy zeszłam na dół musiałam trochę poszukać kuchni bo dom Topa jest ogromny. Jak znalazłam zastałam w niej Topa. Był w szarym dresie gdzie było widać gumkę od bokserek ''Calvin Klain''. Był bez koszulki i już widok jego pleców sprawił, że się zarumieniłam ponieważ pierwszy raz widziałam go bez koszulki. I w tym momencie przyłapał mnie na oglądaniu jego pleców. Uśmiechnął się do mnie jakby cieszył się z tego, że w pewnym sensie mnie zawstydził. Jeszcze bardziej się zaczerwieniłam.
-Cześć.
Ja tylko się do niego uśmiechnęłam bo głupie ''hej'' sprawiało mi trud.
-Chcesz coś zjeść?
-Ym n-nie. Raczej rano nie jem.
-A czemu?
-Nie wiem. Nie lubię.
-Uważaj bo schudniesz.
Odruchowo spojrzałam na swój brzuch a potem na jego. I teraz już wiem czemu nie pokazuje się bez koszulek. Długa blizna ciągnie się od prawego sutka do okolic pępka. Miałam się właśnie zapytać skąd się ona wzięła, ale nie zdołałam.
-Nie pytaj. Tak więc zjesz chociaż jednego naleśnika bo wychodzisz dzisiaj.
-Nie umiem robić naleśników i gdzie wychodzę?
-Dlatego Ci zrobię. A Eko i Kimi zabierają Cię chyba na zakupy czy coś.
-Okeey.
-Domyślam się, że wolałabyś siedzieć w domu nawet ze mną i nic nie robić po tym wszystkim.
-Szczerze? Wolałabym, ale przez dwa cholerne lata siedziałam sama w zamkniętym domu nawet jak wyszłam do basenu to ochroniaż za mną i zawsze, albo się gapił czasami też dotykał, a ja nic nie mogłam zrobić. Czułam się wtedy słaba.
Nagle z oczu zaczęły mi płynąć łzy a głos się łamał. Poczułam silne ramiona owinięte wokół mojego ciała. Odruchowo też owinęłam jego szyje moimi rękami. Nie za bardzo wiedziałam co się wtedy dzieje. Nigdy z Choim się nie lubiliśmy a tu po dwóch latach się przytulamy. Gdyby ktoś mi wcześniej powiedział zaśmiałabym się. Po jakimś czasie Choi się odsunął. Poczułam w pewnym sensie pustkę. Wiedziałam, że się na mnie patrzy, ale ja nie miałam tyle odwagi. W pewnym momencie usłyszeliśmy dzwonek do drzwi i sekundę później w wejściu do kuchni stały Kimi i Eko. Szybko zeskoczyłam z hokera i podbiegłam do nich. Gdy je puściłam Eko podbiegła do Topa i go też przytuliła.
-Hej zgredzie.
-Hej hej.
Oni zawsze byli najlepszymi przyjaciółmi i widać nic się nie zmieniło.
-No to idziemy.
-A gdzie dokładnie?
-Na zakupy. Musisz zmienić szafę. A Choi wyrzuci wszystkie Twoje ubrania.
Spojrzałam na niego z wyrzutem, że nic mi nie powiedział a on tylko chamsko się uśmiechnął. Już mam go dość.
-Przynajmniej mi naleśnika nie zrobiłeś.
Teraz też się chamsko uśmiechnęłam.
-Miłych zakupów.
Przypomniało mi się dlaczego go nigdy nie lubiłam. Zawsze tak się drażniliśmy.
-Możemy już iść?
-Pewnie.
-A to?
-A mogę coś sobie sama wybrać?
-Nie
Odpowiedziały obie jednocześnie.
-Jak coś wybierzesz to do Ciebie nie pasuje.
W tym momencie do Kimi zadzwonił telefon. Rozmawiała przez jakiś czas a ja i Eko wybierałyśmy dla siebie ciuchy.
-Ej ja muszę iść. Mama dzwoniła, że tata jest w szpitalu.
-Ok damy rade. Pozdrów wszystkich.
Przytuliłyśmy ją na pożegnanie.
-Może kupimy to wszystko i pójdziemy jeść?
Zgodziłam się bez zastanowienia. Gdy ruszyłyśmy do restauracji byłam pewna, że widziałam Choi i Taeyanga . Rozmawiali ze sobą. Żaden z nich nie wyglądał jakby cieszyli się ze swojej obecności. Na szczęście a może nie miałam widok z restauracji na nich. Powiedziałam Eko co chce do jedzenia i poszła zmówić. Ja natomiast dalej ich obserwowałam. W pewnym momencie Top miał minę jakby się nad czymś zastanawiał, ale po sekundzie jakby wpadł na pomysł. Zaniepokoiło mnie to, że podali sobie na koniec ręce i się rozeszli.
-Halo?
-O tak szybko?
-Siedzę tu już kilka sekund i do Ciebie mówię. Coś się stało?
Nie chce jej o tym mówić, że widziałam Choi razem z Taeyangiem. Może mi się wydawało, ale szczerze wątpię.
-I jak Ci się mieszka z Choi?
-Nie jest źle.
-Muszę Ci coś powiedzieć. Choi gdy wybrałaś TY to się zmienił. Stracił ten swój urok wrednego chłopaka.
-Może nie miał kogo wkurzać.
-Nie. To nie jest to. Jak wczoraj widzieliśmy tą wiadomość, że TY będzie ojcem myśleliśmy, że to Ty jesteś w ciąży więc poszliśmy do kuchni, ale Top został. Po chwili przyszedł i powiedział, że Ty nie możesz być w ciąży. Zapytaliśmy dlaczego. A on powiedział, że TY był w trasie przez kilka miesięcy a w domu był przez trzy dni. Nawet jeśli to nie zdąrzyliby tego odkryć.
Wszystko się zgadza, tylko skąd on to wiedział? Może wszystko jest napisane w internecie? Przez chwile o tym nie myślałam.
-Sugerujesz coś?
-Tak.
-Czyli?
-Nie powiem Ci. Sama się domyśl.
-No chyba nie myślisz, że ja mu..on mnie nawet nie lubi.
-Widziałam jak się do Ciebie uśmiecha dziś rano.
-Chamsko się uśmiechnął bo chciał mi zrobić na złość.
-Ty tego nie widzisz.
-Eko a Ty jak zwykle przesadzasz.
-Za to mnie kochasz.
Gdy wracałam do domu cały czas myślałam nad tym co było w centrum. Musze z Choi o tym porozmawiać, ale to nie teraz kiedy jest wszystko dobrze. Otworzyłam wejściowe drzwi i prawie od razu Choi stał przede mną.
-I jak było?
-Całkiem fajnie.
Zauwarzyłam, że trzyma coś za plecami.
-Co tam masz?
Wyciągnął swoją bluzkę którą miałam w walizce. Kiedyś mi ją pożyczył jak byliśmy gdzieś na noc a ja nie zabrałam piżamy. On dał mi swoją a sam założył jakąś koszule.
-Skąd ona się wzięła w Twojej walizce?
Oczywiście śmiał się, że znów mnie zawstydził.
-Pożyczyłeś mi kiedyś.
-Myślałem, że wyrzuciłaś.
-Niby czemu?
Przez całą rozmowę nie patrzyłam mu w oczy.
-Bo nigdy mnie nie lubiłaś.
-Jak to ja Cię nie lubiłam? Ty zawsze mnie wyzywałeś.
-Ale ja to robiłem bo już taki jestem i lubię jak się denerwujesz.
Spojrzałam na niego i jakoś nie mogłam patrzeć w jego oczy. W tym momencie nie myślałam o niczym. Czułam już jego usta na swoich. On powoli podchodził, a ja nie mogłam ruszyć się z miejsca. Gdy już był bliżej zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko od siebie odskoczyliśmy i wróciliśmy na ziemie. Spojrzałam na niego wzrokiem ''co to było?''
-Witamy!
Wszyscy weszli do środka. Eko, Kimi, GD, Kang, Lee. Tych ostatnich mocno wyściskałam bo wczoraj ich nie widziałam.
-A więc tak, mamy żelki, napoje, chipsy i popcorn. Kto chce seans?
Spojrzeliśmy na siebie z Topem i oboje podnieśliśmy ręce. Pchali nas w stronę salonu i oczywiście posadzili mnie obok Choi. Po godzinie w końcu postanowili, że włączą horror. Nie lubię, ale teraz miałam ochotę się bać. Tak wiem dziwnie.
-Wszystkim pasuje film. Nie możemy usiąść i obejrzeć?
-Nie. Poczekajcie chwile.
Eko z Kwonem się kłócili bo wybrali film, a GD cały czas czegoś szuka.
-Trudno.
Rozerwał opakowanie z żelkami w kształcie smoczka dla dzieci z dziurką w środku. Uklęknął. Nie mogłam patrzeć. Popłakałabym się. Ukryłam twarz w klatce piersiowej Choi, a on mnie przytulił. Czułam i słyszałam jak się śmieje. I później usłyszałam.
-Chcesz popsuć sobie życie żeniąc się ze mną?
-Taaaak!
Już nie wytrzymałam i się popłakałam ze szczęścia tak samo jak Kimi. Chłopaki się śmiali a dziewczyny płakały. No tak. Szybko podbiegłam do Eko i zaczęłam jej gratulować. Później uderzyłam GD bo sprawił, że płakałam, ale nie chciałam, żeby było mu smutno to też go przytuliłam. Patrzałam jak Top i GD dają sobie ten ''męski'' uścisk. Usłyszałam jak Kwon mówi Choi kiedy jego kolej a ten spojrzał na mnie.
-A czy teraz możemy obejrzeć film?
-Ja już muszę wyjść.
-Ja też.
-My chyba też się zbierzemy.
-Kimi?
-Wychodzę z chłopakami.
Odwróciłam się do Topa.
-To zostajemy sami.
Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i usiedliśmy na kanapie. Oparłam się i wyciągnęłam nogi które położyłam na nogach Choi. Oglądaliśmy do momentu kiedy się wystraszyłam i można powiedzieć walnęłam Topa w bardzo wrażliwe miejsce dla mężczyzn.
-O mój boże nic Ci nie jest? Mogę jakoś pomóc? Pomasować czy...albo nie. Może lód przynieść. Jezu tak bardzo przepraszam.
-Zamknij się.
-Ale ja przepraszam.
-Przypomnij sobie sytuacje jak wróciłaś z zakupów zanim oni wszyscy przyszli.
On już nie stękał z bólu a mi serce bardziej biło.
-I co z ty?
-Właśnie ją dokańczam....
Bang! Bang! Bang! Koniec 2 rozdziału. Myślę, że się podoba i w ogóle. Tak więc do 3 rozdziału.
sobota, 13 czerwca 2015
Rozdział 1
-Zwalniamy Cię Taeyang.
-Co?! Jak wy możecie mnie zwolnić? Beze mnie ten zespół nie istnieje.
-A z Tobą ten zespół upada.
-Taeyang nawet jeśli byśmy Cię nie zwolnili to my i tak kończymy z muzyką.
-Nie żartuj ze mnie Top.
-Dobra. Powiem wprost. Mamy dość ciągłej strasy i Ciebie.
-Ej chłopaki przestańcie.
-Ne wtrącaj się Sam. A wy jeszcze pożałujecie, że to zrobiliście.
-Gdzie Ty idziesz?
-Jak najdalej stąd. Albo idziesz ze mną i będziesz żyć tak jak powinnaś albo zostajesz z nimi i nie będziesz mieć nic.
Rozmyślając poważnie lecz krótko wybrałam najgorszą z możliwych obcji.
-Ide z Tobą.
-Tak myślałem.
I tak się zaczął ten koszmar. Mogłam zostać z przyjaciółmi i być szczęśliwa. Teraz tylko jestem więźniem w domu. Czasami nawet wątpie czy mnie kocha. Nie mogę go zostawić bo on może mnie kompletnie zniszczyć. Dragi, alkohol i papierosy doszczętnie go zniszczyły od środka jak i psychicznie. Taeyang jeździ w te swoje trasy na kilka miesięcy a ja zostaje w mieszkaniu i tylko rysuje krzyżyki w kalendarzu i odliczam kiedy to on wróci. Za każdym razem się zawodze. Przyjeżdża nawalony bo jak to mówi ''musi świętować zakończenie trasy''. Kiedy już troszke wytrzeźwieje staram sie z nim porozmawiać, ale jest jeszcze gorzej. Kiedyś mnie zgwałcił jak dowiedziałam się, że mnie zdradza. Kilka razy mnie uderzy i zawsze jest mi w stanie wmówić, że to z mojej winy, że ja go sprowokowałam. Dziś jest kolejny samonie spędzony dzień. Zaraz pewnie zaczne sprzątać. Wstałam z łóżka i zmierzyłam w kierunku salonu przed wielki plazmowy telewizor. Usiadłam na czarnej skurzanej kanapie i włączyła go pilotem. Akurat przełączyłam na wiadomości. Czasami tak siedze i zastanawiam się co robią moi przyjaciele. Nie widziałam ich dwa lata. Najgorsze dwa lata mojego życia. Najchętniej bym teraz do nich zadzwoniła, ale nie mogę. Wiem, że dziewczyny założyły zespół o którym zawsze marzyły. O chłopakach dalej cisza. Zastanawiam się czy Eko dalej jest z GD czy Kimi dalej jest Tomboyem. Mam tyle pytań a żadnej odpowiedzi. Rozmyślając nagle usłyszałam w telewizji ''Taeyan były wokalista zespołu Big Bang będzie ojcem''. Świat mi się zawalił. Nie wiedziałam jak się zachować. Czy może da mi odejść czy może nie będzie chciał tego dziecka. Od roku wiedziałam, że mnie zdradza, ale teraz to już nic nie wiedziałam. Wstałam i udałam się do łazienki co robiłam zawsze jak dowiadywałam się o zdradzie Taeyanga. Za każdym razem zimny prysznic pomagał mi myśleć. Po godzinie wyszłam i postanowiłam do niego zadzwonić. Po dwóch sygnałach odebrał.
-Co to ma do cholery być?!
-Grzeczniej.
-Przepraszam tatusiu.
-Przeszkadza Ci coś czy mogę zakończyć tą jakże nudną rozmowę i zająć się swoimi sprawami?
-Swoimi czyli kupieniem pieluch czy wyruchanie przyszłej matki Twojego dziecka?
-Powoli przeginasz.
-Mam dość.
-Czego?
-Ciebie! Mam dość tego jak mnie traktujesz.
-I co? Zostawisz mnie? Nawet sie nie odważysz.
-Założysz się?
-Przestań mnie straszyć bo i tak za bardzo jesteś ode mnie zależna więc czy to już tyle?
-Nie.
-A dla mnie tak. Czekaj za miesiąc z ciepłym obiadem kochanie.
Koniec rozmowy. Pomyślałam sobie ''nie te drzwi''. Szybko ruszyłam do sypialni i wyjęłam z szafy jednął walizke. Zabrałam wszystkie moje ciuchy i kosmetyki. Miałam ich sporo, ale i tak połowy nie zabieram. Stanęłam w łazience i spojrzałam w lustro. Zrobiłam skrzywionął minę na to co zobaczyłam. Minął tydzień a siniak pod okiem dalej jest widoczny. Do tego zaczęły mi spływać łzy. Nie miałam pojęcia dokąd pójdę. Rodzine mam w Polsce więc o tym nawet nie myśle. Wyjęłam mój telefon z tylnej kieszeni i sprawdziłam godzine. Już minęło 5 godzin odkąd się dowiedziałam o tym wszystkim. Ruszyłam do salonu i usiadłam. I nic nie robiłam. Nie miałam na to siły. W domu było cicho jak w kościele gdy nagle ochroniaż wszedł do środka.
-Ktoś do Ciebie.
On też nie był taki milutki. Raz mnie złapał za tyłek jak wracałam z zakupów. Mówi do mnie sprośne rzeczy a ja tego nie lubie.
-To niech wejdzie.
-Tae zabronił mi wpuszczać kogokolwiek.
Wstałam i wyminęłam go szybkim krokiem żeby niczego nie zrobił. Gdy wycierałam ostatnie łzy z policzków i wystawiłam noge za drzwi. Ożywiłam się. Zobaczyłam moich przyjaciół. Tych na których mogłam liczyć w każdej sytuacji. I tych których wystawiłam. W jednej chwili czar prysł.
-Co wy tu robicie? Powiedziałam przytulając wszystkich pokolei. Kimi, Eko, GD i Top. Eko najdłużej przytulałam bo tak naprawdę najbardziej się stęskniłam.
-Widzieliśmy w telewizji. Powiedział GD w moje włosy podczas uścisku..
-To nieważne.
-Jak nieważne? Ten pedał Cię zdradza i to jest nieważne? Zawsze byłaś moją księżniczką i nikt nie miał prawa Cię tknąć. A to? Co to jest? Nawet Cię uderzyć potrafi twardziel.Ciekawe jakby się czuł gdybym to ja zbił mu kutasa.
-Ej spokojnie. Nic się nie stało.
Spojrzałam na Topa i zdałam sobie sprawe, że to co było między nami się nie zmieniło. Szczerze to nigdy nie czuliśmy do siebie sympatii. Delikatnie się do niego uśmiechnęłam, żeby wyjść na miłą a on tylko niezauważalnie machnął głową. Nie myślałam nigdy co się stało, że nie przepadamy za sobą, ale no cóż..bywa.
-Zamieszkasz z nami.
-Czekaj. Co?!
-No nie do końca z nami bo Ja mieszkam z Eko A Kimi z nami i nie ma miejsca więc tak jakby musisz zamieszkać z Topem.
Spojrzałam na niego i zauważyłam, że też uważa ten pomysł za absurdalny.
-Żartujesz.
-Ani troche.
-Będziesz mieszkać kilometr od nas więc jak Top Cię wkurwi przyjdź.
Uśmiechnęłam się na dźwięk śmiechu Topa nawet jeśli go nie widziałam ponieważ stał za mną.
-A gdzie wy w ogóle mnieszkacie?
-100 kilometrów od tego miejsca.
-Ok, ale czy to nie będzie problem? Tym razem odwróciłam się do Topa.
-Będę grzeczny. Powiedział starając się rozluźnić atmosfere. Udało mu się. Uśmiechnęłam się do niego szczerze.
-A więc się zgadzasz?
Zapytali wszyscy jednocześne oprócz oczywiście Topa.
-Tak.
Ten rozdział taki ciut krótki, ale następny będzie o wiele dłuższy. W tym chodziło mi bardziej żebyście się zapoznali z sytuacją w opowiadaniu. Tak więc paapa.
-Co?! Jak wy możecie mnie zwolnić? Beze mnie ten zespół nie istnieje.
-A z Tobą ten zespół upada.
-Taeyang nawet jeśli byśmy Cię nie zwolnili to my i tak kończymy z muzyką.
-Nie żartuj ze mnie Top.
-Dobra. Powiem wprost. Mamy dość ciągłej strasy i Ciebie.
-Ej chłopaki przestańcie.
-Ne wtrącaj się Sam. A wy jeszcze pożałujecie, że to zrobiliście.
-Gdzie Ty idziesz?
-Jak najdalej stąd. Albo idziesz ze mną i będziesz żyć tak jak powinnaś albo zostajesz z nimi i nie będziesz mieć nic.
Rozmyślając poważnie lecz krótko wybrałam najgorszą z możliwych obcji.
-Ide z Tobą.
-Tak myślałem.
I tak się zaczął ten koszmar. Mogłam zostać z przyjaciółmi i być szczęśliwa. Teraz tylko jestem więźniem w domu. Czasami nawet wątpie czy mnie kocha. Nie mogę go zostawić bo on może mnie kompletnie zniszczyć. Dragi, alkohol i papierosy doszczętnie go zniszczyły od środka jak i psychicznie. Taeyang jeździ w te swoje trasy na kilka miesięcy a ja zostaje w mieszkaniu i tylko rysuje krzyżyki w kalendarzu i odliczam kiedy to on wróci. Za każdym razem się zawodze. Przyjeżdża nawalony bo jak to mówi ''musi świętować zakończenie trasy''. Kiedy już troszke wytrzeźwieje staram sie z nim porozmawiać, ale jest jeszcze gorzej. Kiedyś mnie zgwałcił jak dowiedziałam się, że mnie zdradza. Kilka razy mnie uderzy i zawsze jest mi w stanie wmówić, że to z mojej winy, że ja go sprowokowałam. Dziś jest kolejny samonie spędzony dzień. Zaraz pewnie zaczne sprzątać. Wstałam z łóżka i zmierzyłam w kierunku salonu przed wielki plazmowy telewizor. Usiadłam na czarnej skurzanej kanapie i włączyła go pilotem. Akurat przełączyłam na wiadomości. Czasami tak siedze i zastanawiam się co robią moi przyjaciele. Nie widziałam ich dwa lata. Najgorsze dwa lata mojego życia. Najchętniej bym teraz do nich zadzwoniła, ale nie mogę. Wiem, że dziewczyny założyły zespół o którym zawsze marzyły. O chłopakach dalej cisza. Zastanawiam się czy Eko dalej jest z GD czy Kimi dalej jest Tomboyem. Mam tyle pytań a żadnej odpowiedzi. Rozmyślając nagle usłyszałam w telewizji ''Taeyan były wokalista zespołu Big Bang będzie ojcem''. Świat mi się zawalił. Nie wiedziałam jak się zachować. Czy może da mi odejść czy może nie będzie chciał tego dziecka. Od roku wiedziałam, że mnie zdradza, ale teraz to już nic nie wiedziałam. Wstałam i udałam się do łazienki co robiłam zawsze jak dowiadywałam się o zdradzie Taeyanga. Za każdym razem zimny prysznic pomagał mi myśleć. Po godzinie wyszłam i postanowiłam do niego zadzwonić. Po dwóch sygnałach odebrał.
-Co to ma do cholery być?!
-Grzeczniej.
-Przepraszam tatusiu.
-Przeszkadza Ci coś czy mogę zakończyć tą jakże nudną rozmowę i zająć się swoimi sprawami?
-Swoimi czyli kupieniem pieluch czy wyruchanie przyszłej matki Twojego dziecka?
-Powoli przeginasz.
-Mam dość.
-Czego?
-Ciebie! Mam dość tego jak mnie traktujesz.
-I co? Zostawisz mnie? Nawet sie nie odważysz.
-Założysz się?
-Przestań mnie straszyć bo i tak za bardzo jesteś ode mnie zależna więc czy to już tyle?
-Nie.
-A dla mnie tak. Czekaj za miesiąc z ciepłym obiadem kochanie.
Koniec rozmowy. Pomyślałam sobie ''nie te drzwi''. Szybko ruszyłam do sypialni i wyjęłam z szafy jednął walizke. Zabrałam wszystkie moje ciuchy i kosmetyki. Miałam ich sporo, ale i tak połowy nie zabieram. Stanęłam w łazience i spojrzałam w lustro. Zrobiłam skrzywionął minę na to co zobaczyłam. Minął tydzień a siniak pod okiem dalej jest widoczny. Do tego zaczęły mi spływać łzy. Nie miałam pojęcia dokąd pójdę. Rodzine mam w Polsce więc o tym nawet nie myśle. Wyjęłam mój telefon z tylnej kieszeni i sprawdziłam godzine. Już minęło 5 godzin odkąd się dowiedziałam o tym wszystkim. Ruszyłam do salonu i usiadłam. I nic nie robiłam. Nie miałam na to siły. W domu było cicho jak w kościele gdy nagle ochroniaż wszedł do środka.
-Ktoś do Ciebie.
On też nie był taki milutki. Raz mnie złapał za tyłek jak wracałam z zakupów. Mówi do mnie sprośne rzeczy a ja tego nie lubie.
-To niech wejdzie.
-Tae zabronił mi wpuszczać kogokolwiek.
Wstałam i wyminęłam go szybkim krokiem żeby niczego nie zrobił. Gdy wycierałam ostatnie łzy z policzków i wystawiłam noge za drzwi. Ożywiłam się. Zobaczyłam moich przyjaciół. Tych na których mogłam liczyć w każdej sytuacji. I tych których wystawiłam. W jednej chwili czar prysł.
-Co wy tu robicie? Powiedziałam przytulając wszystkich pokolei. Kimi, Eko, GD i Top. Eko najdłużej przytulałam bo tak naprawdę najbardziej się stęskniłam.
-Widzieliśmy w telewizji. Powiedział GD w moje włosy podczas uścisku..
-To nieważne.
-Jak nieważne? Ten pedał Cię zdradza i to jest nieważne? Zawsze byłaś moją księżniczką i nikt nie miał prawa Cię tknąć. A to? Co to jest? Nawet Cię uderzyć potrafi twardziel.Ciekawe jakby się czuł gdybym to ja zbił mu kutasa.
-Ej spokojnie. Nic się nie stało.
Spojrzałam na Topa i zdałam sobie sprawe, że to co było między nami się nie zmieniło. Szczerze to nigdy nie czuliśmy do siebie sympatii. Delikatnie się do niego uśmiechnęłam, żeby wyjść na miłą a on tylko niezauważalnie machnął głową. Nie myślałam nigdy co się stało, że nie przepadamy za sobą, ale no cóż..bywa.
-Zamieszkasz z nami.
-Czekaj. Co?!
-No nie do końca z nami bo Ja mieszkam z Eko A Kimi z nami i nie ma miejsca więc tak jakby musisz zamieszkać z Topem.
Spojrzałam na niego i zauważyłam, że też uważa ten pomysł za absurdalny.
-Żartujesz.
-Ani troche.
-Będziesz mieszkać kilometr od nas więc jak Top Cię wkurwi przyjdź.
Uśmiechnęłam się na dźwięk śmiechu Topa nawet jeśli go nie widziałam ponieważ stał za mną.
-A gdzie wy w ogóle mnieszkacie?
-100 kilometrów od tego miejsca.
-Ok, ale czy to nie będzie problem? Tym razem odwróciłam się do Topa.
-Będę grzeczny. Powiedział starając się rozluźnić atmosfere. Udało mu się. Uśmiechnęłam się do niego szczerze.
-A więc się zgadzasz?
Zapytali wszyscy jednocześne oprócz oczywiście Topa.
-Tak.
Ten rozdział taki ciut krótki, ale następny będzie o wiele dłuższy. W tym chodziło mi bardziej żebyście się zapoznali z sytuacją w opowiadaniu. Tak więc paapa.
Bohaterowie
Na początek chciałabym się miło przywitać i powiedzieć, że to opowiadanie o koreańskim zespole Big Bang. Ze wszystkich członków zespołu tylko Taeyang jest sławny. Na to opowiadanie zastanawiałam się bardzo długo. Myślałam czy mi się po kilku rozdziałach nie znudzi, ale myślę, że nie. Tak więc miłego poznawania bohaterów!
Imie: Sam Sablewska
Wiek: 20
Kraj zamieszkania: Korea Północna
Partner: Taeyang
Imie: Eko Sun
Wiek: 20
Kraj zamieszkania: Korea Północna
Partner: G Dragon
Imie: Kimi Lang
Wiek: 20
Kraj zamieszkania: Korea Północna
Imie: Dong Young Bae (Taeyang)
Wiek: 27
Kraj zamieszkania: Korea Północna
Partnerka: Sam
Imie: Choi Seung Hyun (Top)
Wiek: 27
Kraj zamieszkania: Korea Północna
Imie: Kwon Ji Yong (G-Dragon)
Wiek: 26
Kraj zamieszkania: Korea Północna
Partnerka: Eko
Imie: Kang Dae Sung (D-Lite)
Wiek: 26
Kraj zamieszkania: Korea Północna
Imie: Lee Seung Hyung (Seungri)
Wiek: 25
Kraj zamieszkania: Korea Północna
Także mam nadzieje, że zapoznaliście się z bohaterami. Możliwe, że pierwszy rozdział pojawi się dziś albo jutro. Więc do następnego ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







