piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 4

Kolejny dzień. Nikt nie spał w nocy, bo cały czas trzeba było pocieszać Eko i pilnować żeby nie zrobiła nic głupiego. Mieliśmy niby ustalone warty ale i tak wszyscy nie mogliśmy zasnąć. Nie miałam czasu pogadać z Choi, w sumie to z nikim nie gadałam. Cały czas myślałam. Czemu nic nie zauważyłam? Jestem przecież najlepszą przyjaciółką GD. Podwójne życie? To mi do niego nie pasuje.
Dopiero przy śniadaniu atmosfera zaczęła się rozluźniać. Nie było z nami Eko, może to dlatego. Próbowaliśmy się śmiać i żartować. Nie do końca wychodziło to tak, jak byśmy chcieli. Nie udało nam się odejść od tematu ślubu. Cały czas dręczyło mnie poczucie winy, że niczego się nie domyśliłam.
-Czy... Czy ktoś z was wiedział?- zapytałam w końcu.
-Nie...- odpowiedzieli wszyscy poza Kimi.
Widać było że pytanie to ją speszyło. Przez chwilkę patrzała się w stół, unikała kontaktu wzrokowego.
-Ki...Kimi?
- Ja... Ja wiedziałam.- odpowiedziała wstając od stołu.- Znaczy się... Domyślałam.
-Jak to "domyślałaś"?- spytał Choi.
-Raz jak wracałam z zakupów zobaczyłam jak Jiyong jedzie samochodem w stronę lotniska. Jak wróciłam to zapytałam się Eko gdzie jechał. Powiedział jej wtedy że jedzie spotkać się z managerem w sprawie jakiejś trasy czy coś. Ponoć nagrywał wtedy płytę która miała przywrócić sławę całemu BIGBANG. Zauważyłam że Jiyong jeździ w tą samą stronę co tydzień o tej samej porze. Za każdym razem mówił Eko coś innego. Wiedziałam że coś jest grane. Myślałam nawet o tym że może ją zdradzać, ale wolałam nic nie mówić- w końcu to mogły być tylko głupie podejrzenia...  Tak bardzo nie chciałam w to wierzyć...
Zapanowała cisza. Nikt nie mógł zrozumieć do końca tego co usłyszeliśmy przed chwilą. Ale to nie była wina Kimi. Na pewno nie. Wtedy, tak jak my wszyscy wierzyła że GD jest z nią szczery. Myśleliśmy że to nasz przyjaciel i że nigdy nie mógłby skrzywdzić Eko. Byliśmy w wielkim błędzie.
- Zasłużył w 100% na to co mu zrobiliśmy. Jak on tak mógł?!- powiedział Seungri.- Przecież jak nie kochał Eko to nie musiał jej się oświadczać! Przecież jakby wszystko się wydało bez tego ślubu, na pewno przeżyłaby to mniej.
- Zdrada to zdrada.- powiedział Choi.- Czy przed ślubem czy po ślubie bolałaby tak samo.
- Przestańmy już o tym rozmawiać.- powiedziała Kimi.- Zrobił to i nie cofniemy tego gadaniem o tym. Myślę, że najlepiej byłoby wyjechać z tond jak najszybciej, bo chyba wszystkim źle kojarzy się to miejsce.
-My zostajemy.- powiedział Choi.- Pamiętajcie że tam Taeyang będzie szukał Sam. Eko i Kimi mogą na razie zamieszkać u nas.
Dał Eko klucze do domu i na pożegnanie jeszcze ją pocieszał. Ona chyba i tak nie wiele słuchała, przez tą całą sprawę opadła z sił i wyglądała marnie. Uściskałam ją porządnie.
- Tylko nie siedźcie tu za długo!- krzyknęła Kimi.
- Niech sobie siedzą. Chyba damy sobie radę nie?- powiedział D-Lite patrząc na Eko.
- Chyba.- powiedziała Eko.
Wymusiła uśmiech na pożegnanie. Nie lubię tego rodzaju uśmiechu. Wygląda wtedy jakby zaraz miała się popłakać. Zawsze. W sumie u niej to nic tak nowego. Eko płacze często. Czasami z byle powodu. A ja za każdym razem się przejmuję i nie wiem mam zrobić. Ale zazwyczaj po 10 minutach jest już po wszystkim. Tym razem zajmie jej to dużo dłużej, ale rozumiem to.Wszyscy pomachali nam na pożegnanie i ruszyli.
Wreszcie sami. Przy Choi nie muszę się już martwić tym wszystkim. Taeyang mnie tu nie znajdzie. Powtarzam to sobie cały czas. Przez ten cały cholerny ślub, zastanawiam się nad zaufaniem do mężczyzn. Co jeżeli Choi też ma inną i ktoś z paczki wie? Co jeżeli nie chce go wydać tak jak Kimi nie chciała wydać GD? Chyba muszę się opanować. Choi już widzi po mnie to wszystko na 100%. Za dobrze mnie zna żeby przegapić coś takiego. 
- Wiesz że... Że ja bym ci czegoś takiego nie zrobił, tak?- widzę w jego oczach że się martwi na poważnie.
- T... Tak pewnie.- odpowiedziałam.
Jest nie dobrze. Zawahałam się nad odpowiedzią. Widzi że w mojej głowie panuje chaos. Ta wstrętna cisza nie daje mi spokoju. Co mam zrobić? Jak z tego wybrnąć?
Choi wziął mnie za rękę i szarpnął do siebie. Objął mnie mocno. Czuję to wspaniałe ciepło. Uwielbiam jak mnie przytula
- Pamiętaj, nie pozwolę cię skrzywdzić. Nigdy więcej.
Teraz żałuję. Nie powinnam była chociażby myśleć o tym, że Choi mógłby zachować się jak Jiyong. Wstyd mi za to. Moja twarz chyba zrobiła się czerwona, nie jestem pewna. Może po prostu jest mi gorąco?
Znowu to uczucie. Z każdym dotykiem Choi moja skóra pali coraz bardziej.  Na prawdę go kocham. Chciałabym zostać już tak na zawsze. Tylko my we dwoje. Bez wszystkich kłopotów. Bez niczego złego.
Zasnęłam szybko, jak zawsze przy nim. Nie mam pojęcia o której mniej więcej wstałam, bo telefon gdzieś zgubiłam a w całym domku nie było zegara. Pogoda nie dopisywała, strasznie lało. Co by tu robić w taką pogodę? Nie miałam zbytnio pomysłów ani chęci. Chciałam przeleżeć ten dzień razem z Choi. A właśnie, gdzie on jest?!
Nie było go w całym domku. Nie odjechał nigdzie, widzę jego auto. Obok nadal stoi samochód GD. Skoro nim nie odjechał to chyba zabrała go karetka. Nie wiem czemu, ale mnie to śmieszy. Ubrałam szybko spodnie i bluzę z kapturem i wyszłam na zewnątrz. Zaczęłam "poszukiwania". Nie wiem czy można to tak nazwać. Błądziłam przemoknięta w gęstej mgle. Starałam się iść cały czas w jednym kierunku, jednak nie wiem co mi z tego wyszło. Powinnam dojść do pomostu, a chyba 2 czy 3 razy wracałam z powrotem do domku. Jest. Widzę pomost. Nareszcie!
Ktoś na nim stoi. Jest za niski by był to TOP. Nie wiem co wtedy myślałam. Może to GD wrócił po auto? Ale co on by robił na pomoście? Postanowiłam podejść.
Mgła była serio gęsta. Żeby zobaczyć cokolwiek musiałam podejść naprawdę blisko. Stałam metr od tego człowieka. I dopiero wtedy się zorientowałam. Z byt dobrze znałam ten widok. Tak. To na 100% był Taeyang. Chciałam uciec, ale on był szybszy. Złapał mnie mocno za rękę i próbował gdzieś zaciągnąć. Krzyczałam z całych sił o pomoc. Myślałam że to już koniec. Myślałam że będę musiała wrócić do tamtego koszmaru. Ale nie. Podjęłam decyzję. Wolę już śmierć.
Byliśmy na pomoście, a ja nie umiem pływać. Jednym szybkim szarpnięciem wyrwałam się i wskoczyłam do wody. Nie próbowałam nawet wypłynąć na powierzchnię. Nic już nie słyszałam. Powoli traciłam przytomność. Nagle poczułam mocne szarpnięcie. Nie, to nie mógł być Taeyang. Szarpnięcie było o wiele silniejsze. On nie dałby rady.
Nie wiem co się dzieje. Ktoś wynosi mnie na brzeg. Wnosi do domku. W końcu odzyskuję słuch. To Choi. Chyba nigdy w życiu nie byłam tak szczęśliwa. Szybko okrywa mnie kocami. Teraz czuję. Strasznie mi zimno. Ale chyba już wszystko będzie dobrze. Przynajmniej on tak mówi.
-Już nigdy nie będziesz musiała go widzieć. Zadbałem o to.
 - Co ty zrobiłeś?! Czy ty... - pytam zdezorientowana.
- Odbiło ci?! Ten dupek kocha kasę bardziej niż wszystko. Musiałem go tylko przekupić i tyle. Nie będzie już nam przeszkadzał, mam taką nadzieję. A jeżeli jeszcze raz cie dotknie to po prostu obiję mu ryj.
Już nic nie mówię. Nadal jestem w szoku, ale wszystko powoli przechodzi. Spędziliśmy w spokoju tydzień. Pogoda nadal się nie poprawiała. Czuję się tutaj jakby czas się zatrzymał. Nic się nie zmienia. Nawet GD nie przychodzi po samochód. Pewnie boi się że Choi już nad sobą nie zapanuje. Kurde, minął już ponad tydzień od ślubu, a mnie to śmieszy nadal tak samo.
Jest mi tutaj dobrze, ale wiem że powoli musimy wracać. Choi powiedział że za 2 dni. Jestem ciekawa jak tam w mieście się sprawy mają.
Jest wieczór. Nie mogę zasnąć. Choi chyba też. Leżymy przytuleni do siebie i rozmawiamy. Moglibyśmy ze sobą gadać całą noc. Nagle pierwszy raz od tygodnia słyszę dzwonek telefonu. Oczywiście to nie mój, przecież go zgubiłam. Choi podnosi telefon.
-To Kimi- wzdycha.- No co tam Kimi?
Obserwuję go uważnie. Z każdą sekundą wygląda na bardziej zmartwionego.
- Czekaj, czekaj... Uspokój się i mów wyraźnie bo nic nie rozumiem!
I wtedy słyszę jak Kimi krzyczy
- Seungri i D-Lite wyjechali na 1 dzień i zostawili nas same! GD jest pod domem i nie chce odejść! Strasznie się boimy... Choi proszę pomóż nam!

Koniec rozdziału 4!!!! Następny będzie naprawdę niedługo. Mam na imię Ola i aktualnie pomagam Sandrze w pisaniu. Do zobaczenia do następnego rozdziału!